Bunt dwulatka nie istnieje! - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Bunt dwulatka nie istnieje!

Planer na Dobry Rok

Bunt dwulatka nie istnieje!

Bunt dwulatka okryty jest złą sławą. Dzieci w tym wieku krzyczą, płaczą, a na odmowę często reagują rzucaniem się na podłogę. Rodzicom trudno jest zrozumieć takie zachowanie. Otoczenie nierzadko komentuje je jako brak wychowania. W rzeczywistości jednak… to normalny etap rozwoju. Jak go przejść? W jaki sposób wspierać dziecko? Zrozumieć dwulatka próbuję z psychologiem Martyną Filipiak.

W jaki sposób dwulatek postrzega świat?

Martyna Filipiak*: Widzi go już zupełnie inaczej niż niemowlę. Jego perspektywa nadal jest mocno egocentryczna i skupiona wokół własnych potrzeb. Zaczyna jednak dostrzegać, że jest odrębną od otoczenia jednostką. Zauważa, że nie jest jednością z rodzicem lub opiekunem, jak zdawało mu się wcześniej. Inni ludzie mogą mieć inne spojrzenie na jego doświadczenia, mogą także mieć odmienne granice.

Takie odkrycie jest zarówno trochę straszne, jak i fascynujące. Na pewno jednak jest dużą zmianą perspektywy otoczenia. Dziecko potrzebuje czasu i szeregu różnych działań, aby sobie tę zmianę w głowie poukładać.

Jak wygląd rozwój emocjonalny i społeczny w tym okresie?

Dziecko około 2. roku życia zaczyna oddzielać się od rodzica lub opiekuna w sensie psychicznym. Dostrzega, że nie jest z nimi jednością, a ich potrzeby oraz perspektywa postrzegania otaczającego świata także nie są jednakowe. Odkrycie to jest zupełną nowością dla dziecka do tego stopnia, że może okazać się straszne, stąd mogą pojawić się lęki separacyjne.

Ale jednocześnie jest to szalenie ekscytujące i fascynujące, ponieważ otwiera przed maluchem cały szereg nowych możliwości poznawania świata. Dwulatków cechuje intensywna i niemal niczym nieskrępowana potrzeba eksploracji. Dzieci w tym wieku są szalenie ciekawe otoczenia i mają ogromną motywację, aby poznawać je każdego dnia.

Eksploracja ta dotyczyć będzie nie tylko otoczenia w sensie otaczającej dziecko przestrzeni, ale także otaczających dziecko ludzi. Tak jak intensywnie dwulatek bada swoją przestrzeń, tak intensywnie „badać” będzie także swoich bliskich: ich granice, potrzeby, reakcje na jego emocje i zachowanie.

Sławny „bunt dwulatka”?

Nie lubię tego określenia. Słowo „bunt” ma negatywny wydźwięk i tak naprawdę utrudnia zrozumienie procesów rozwojowych i przemian, jakie zachodzą na tym etapie w ciele i umyśle dziecka.

Określenie „bunt dwulatka” wzmacnia błędne przekonanie, że dziecko robi coś zarówno celowo, złośliwie, i że dzieje się coś, co jest skierowane przeciwko nam. A to nie jest prawdą!

Przemiany, które przechodzi dziecko około 2. roku życia mają ogromne znaczenie dla jego kształtującej się autonomii i rozwoju emocjonalnego. Są procesem, który nie jest skierowany przeciwko rodzicom, a raczej odbywa się dla dziecka i, choć bywa uciążliwy, jest zwyczajnie dla jego rozwoju potrzebny.

To uwalniająca wiedza.

Wielu rodziców tak mówi. Kiedy wiesz, że zachowanie dziecka to element jego rozwoju, coś zupełnie naturalnego, to łatwiej jest pewne rzeczy zrozumieć. O wiele spokojniej podchodzimy też do wychowania. Pochylamy się nad dzieckiem z czułością, a nie ze złością, bo wiemy, że dziecko naprawdę nie chce z nimi walczyć.

My, dorośli, często nakładamy naszą dorosłą interpretację na zachowanie i reakcje dziecka. Wielu rodziców usłyszało, że ich dziecko nimi manipuluje. To bzdura. Maluch nie ma jeszcze poznawczych możliwości, aby dokonać manipulacji rodzicami czy opiekunami. Fizjologicznie nie jest do tego zdolny.

Czyli nie dlatego rzuca się w markecie, reagując tak na odmowę kupienia drogiej zabawki albo nasz sprzeciw, kiedy próbuje zrzucać wszystko z półek?

Oczywiście, że nie. Krzyczenie, rzucanie się na podłogę lub głośno wyrażany krzyk to zachowania będące odbiciem tych wszystkich dążeń, o których wspomniałam wcześniej w połączeniu z niedojrzałymi jeszcze mechanizmami regulacji emocji. 2-latek jest zwykle intensywny w swoich dążeniach. Jeśli czegoś pragnie, to całkowicie. Jeśli coś postanowi, to trudno jest go od tego odwieść. Jednocześnie nie pojmuje jeszcze wszystkich ograniczeń, związanych chociażby z bezpieczeństwem, czy też z sytuacją materialną rodziny. I pamiętaj, że cały czas mówimy tu o intensywnie rozwijającym się mózgu, który wielu procesów jeszcze nie jest w stanie przeprowadzić.

Robi się z tego wszystkiego dość wybuchowa mieszanka, którą trudno byłoby zapewne udźwignąć dorosłej osobie, a na swoich barkach nosi ją małe dziecko. Dlatego nie powinniśmy oczekiwać, że taki 2-latek będzie w stanie tolerować wszystkie frustracje, których ma w tym czasie intensywnej chęci eksploracji przecież sporo. Nie będzie też w stanie zwykle samodzielnie dojść do równowagi, jeśli emocje go przeciążą.

Dałaś też przykład marketu. To jest szczególnie nieprzychylne dziecku miejsce, bo tam dużo się dzieje. Jest dużo ludzi, mnóstwo różnych kolorów, więcej dźwięków niż w domu. To wszystko stanowi dodatkową stymulację dla i tak już obciążonego mózgu. Dlatego dużo łatwiej o przestymulowanie i przeciążenie.

Jak więc sobie radzić w takich sytuacjach?

Jeśli mamy tylko możliwość, to w pierwszej kolejności udajemy się w spokojniejsze miejsce. Ma to z jednej strony służyć ograniczeniu liczby bodźców, chcemy odjąć przeciążonemu mózgowi stymulacji. Z drugiej strony ma to także pomóc rodzicowi, ponieważ zdejmujemy z siebie presję oraz stres związany z przekonaniem, że wszyscy dookoła na nas patrzą i oceniają nasze rodzicielskie kompetencje. Kiedy jesteśmy już w spokojnym miejscu, możemy przejść do standardowych środków wsparcia.

Jeśli mówimy o silnych emocjach, w których uruchamia się mózg gadzi, to właśnie z nim próbujemy się porozumieć. Tu nie ma jeszcze przestrzeni na tłumaczenia. Dlatego warto szukać sposobu wsparcia dziecka w bardziej pierwotny sposób: poprzez czuły dotyk, obecność, znane bodźce.

Zobacz także

W jednym z poradników przeczytałam, że w sytuacji, kiedy mój 2-latek krzyczy i mocno się złości, mam go przytulić. Spróbowałam i… to nie działa.

Nie ma jednego sposobu, który będzie w stanie wesprzeć każde dziecko w intensywnych trudnych emocjach. Niektóre dzieci w pierwszej kolejności będą chciały zostać same w swoim pokoju, czyli odciąć się od nadmiaru bodźców w znanym miejscu. Inne będą chciały się od razu przytulić. Jeszcze inne nie będą gotowe od razu na dotyk, ale będą potrzebować kojącej obecności rodzica w pobliżu. Rodzic sam musi znaleźć sposób, który zadziała w przypadku jego dziecka.

Z czego to wynika?

W sytuacji silnych emocjach kontrolę nad reakcjami dziecka przyjmuje tzw. mózg gadzi. Są to struktury mózgu odpowiedzialne za uruchomienie pierwotnych reakcji ochrony organizmu: ataku lub ucieczki. Stąd dziecko w silnych emocjach nie jest w stanie przyjąć logicznych argumentów, które być może nawet zna i rozumie do pewnego stopnia, kiedy jest spokojne.

Dzieci w silnych emocjach czują się zatem w najprostszym tłumaczeniu zagrożone. Jeśli chcielibyśmy rozszerzyć to tłumaczenie, to można by dodać inne określenia: wściekłe, przerażone, przytłoczone, zagubione, zrozpaczone. A jeszcze dalej: niezdolne do regulacji ani reakcji emocjonalnych, ani tym bardziej zachowania.

Czyli mówienie „uspokój się” nie ma sensu?

Żadnego! 2-latek wobec tak silnych emocji jest bezradny. Bardzo potrzebuje zewnętrznej regulacji, którą daje mu wsparcie rodzica. Dlatego właśnie wsparcie w trudnych emocjach ma tak ważną rolę dla przyszłego rozwoju emocjonalnego dziecka. Od reakcji rodzica zależy, czy dziecko będzie wzrastać w przekonaniu: Twoje emocje są w porządku, w porządku jest też sobie z nimi nie radzić, możesz liczyć na moje wsparcie, pomogę ci i cię nauczę, jak sobie z nimi radzić, czy też może: Coś jest z tobą nie tak, skoro odczuwasz takie emocje, jesteś z nimi sam, nie akceptujemy cię, kiedy masz trudności.

Kiedy dziecko się uspokoi, rozmawiamy o zaistniałej sytuacji?

Możemy zacząć ją omawiać wtedy, gdy dziecko wróci już do równowagi. To wtedy pojawia się jakakolwiek przestrzeń na racjonalne wsparcie: omówienie sytuacji, nazwanie emocji, okazanie akceptacji dla ich odczuwania. Warto te poznawcze elementy wprowadzać do codziennych aktywności. Każda okazja jest dobra, aby wzmacniać świadomość emocji, nie tylko kryzysowa sytuacja.

Jeśli będziemy wspólnie poznawać emocje na co dzień: czytać książeczki, odgrywać scenki, grać w gry, łatwiej będzie naszemu dziecku odnaleźć się w sytuacji, w której emocje biorą górę. Warto pamiętać, że wszystkie te starania nie są po to, aby jak najszybciej wyciszyć i uspokoić dziecko, bo taki cel kłóci się z ideą akceptacji emocji dziecka. Nasze wysiłki powinniśmy traktować raczej jak długoterminową inwestycję w rozwój kompetencji regulacji emocji u dziecka.

Martyna Filipiak psycholog* Martyna Filipiak – psycholożka dziecięca, mama 5-latka i macocha nastolatka. Od kilku lat wspiera dzieci, rodziców, całe rodziny i pedagogów w wspólnych wyzwaniach.  Szerzy wiedzę na temat rozwoju i wychowania dziecka w mediach oraz na blogu mama-psycholog.pl. Uważa, że nie ma teorii, która będzie pasować do każdej rodziny, dlatego kiedy tylko ma okazję, pomaga odnaleźć rodzinom własną drogę dla ich relacji.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2021 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl