Wypalenie rodzicielskie: jak je rozpoznać? - Mamywsieci.pl %
Teraz czytasz...
Wypalenie rodzicielskie: jak rozpoznać i sobie z nim radzić

Partner serwisu
Partner portalu

Wypalenie rodzicielskie: jak rozpoznać i sobie z nim radzić

Zmęczona matka, wypalenie rodzicielskie

Zmęczenie, frustracja, poczucie winy… Wypalenie rodzicielskie dotyka coraz więcej osób, które mimo miłości do swoich dzieci czują się przytłoczone codziennymi obowiązkami. Rozmawiamy z Sylwią Włodarską, autorką książki „Wypalenie rodzicielskie. Od zmęczenia, zwątpienia i zniechęcenia do siły, radości i poczucia sensu”, o tym, jak rozpoznać sygnały wypalenia, odzyskać energię i odnaleźć radość w rodzicielstwie.

Wypalenie rodzicielskie – kiedy zmęczenie staje się trudne do udźwignięcia

Jeszcze do niedawna wypalenie kojarzyło się głównie z pracą. Skąd pomysł, żeby mówić o nim w kontekście rodzicielstwa?

Sylwia Włodarska*: Rzeczywiście przez długi czas wypalenie kojarzy się wyłącznie z pracą zawodową. Dopiero później zaczęliśmy zauważać, że bardzo podobny mechanizm może dotyczyć też rodziców. Że dom i rodzicielstwo, choć formalnie pracą nie są, to też potrafią człowieka wykończyć.

Jak zatem zdefiniować wypalenie rodzicielskie?

To stan długotrwałego, głębokiego wyczerpania związanego z rolą rodzica. I nie chodzi o zwykłe zmęczenie po trudnym dniu. W wypaleniu to uczucie towarzyszy nam właściwie od rana. Budzimy się i pojawia się myśl: „Znowu to samo, znowu te wyzwania”. To zmęczenie staje się przewlekłe – trwa tygodniami, czasem miesiącami.

Z jednej strony jest to wyczerpanie fizyczne. Ciało jest zmęczone ciągłą gotowością, czuwaniem, byciem w uważności. Z drugiej strony pojawia się wyczerpanie emocjonalne – brakuje cierpliwości, zasobów, naturalnej energii do bycia blisko. Bardzo często pojawia się też silne poczucie winy i wstydu. I to właśnie one sprawiają, że rodzicom trudno o tym mówić. 

Ojciec zmęczony opieką nad dzieckiem
Przy wypaleniu rodzicielskim bycie rodzicem przestaje sprawiać radość, a staje się kolejnym zadaniem do wykonania.

Wypalenie rodzicielskie a równowaga w codziennym życiu

Mówisz o rodzicach jako grupie, ale w kontekście wypalenia rodzicielskiego stereotypowo myśli się raczej o mamach. Czy słusznie?

Kulturowo to kobiety są silniej kojarzone z opieką nad dziećmi, ale i domową logistyką. Pamiętają o urodzinach, wywiadówkach, szczepieniach, stroju na Dzień Kropki czy inne przedszkolne wydarzenie. Wystarczy spojrzeć na to, jak placówki kontaktują się z rodzicami. Mają numery do obojga, a dzwonią do mamy.

Z drugiej strony, kobiety częściej zgłaszają się do badań dotyczących wypalenia rodzicielskiego, bo coraz głośniej mówią o przeciążeniu w sensie codziennego zaangażowania i odpowiedzialności.

Czy to oznacza, że mężczyźni nie doświadczają wypalenia?

Nie, wcale nie. Coraz częściej zauważa się wypalenie wśród ojców, szczególnie tych, którzy starają się pełnić równorzędną rolę w opiece nad dziećmi. Kiedy ojciec angażuje się w codzienne obowiązki, wsparcie emocjonalne dziecka, towarzyszenie mu w różnych sytuacjach, również on może doświadczać głębokiego zmęczenia i wyczerpania. 

Różnica polega raczej na tym, że kobiety częściej pozwalają sobie nazwać swoje zmęczenie i szukają wsparcia. Mężczyźni bywają wychowywani w przekonaniu, że powinni sobie radzić i nie okazywać słabości. Sam mechanizm wypalenia jest jednak taki sam u obu płci. To chroniczne przeciążenie, które stopniowo wyczerpuje zasoby emocjonalne i fizyczne, niezależnie od tego, kto doświadcza zmęczenia.

→ Przeczytaj również: W rodzicielstwie ważne są granice

Jak to się objawia w praktyce?

Wypalenie rodzicielskie obejmuje trzy główne obszary: skrajne zmęczenie w roli rodzica, dystans emocjonalny oraz poczucie niewystarczająco dobrej opieki nad dzieckiem. To naturalny mechanizm biologiczny, który pierwotnie miał nas wspierać – zbierać energię, radzić sobie z wyzwaniami i po chwili wytchnienia pozwalać na regenerację.

Problem pojawia się wtedy, gdy tego momentu wytchnienia nie ma. Ciągle jesteśmy w napięciu, stresie, kolejne wyzwania przychodzą jedno po drugim. wiadome W efekcie wypalenie staje się stanem chronicznego stresu, który nie ustępuje.

Wypalenie rodzicielskie Sylwia Włodarska
Z książki dowiesz się, jak rozpoznać objawy wypalenia rodzicielskiego i stopniowo odzyskać spokój, energię oraz radość z kontaktu z dziećmi.

Wsparcie i jego brak – jak wpływa na rodzica?

Czy to jest coś, co może przytrafić się każdemu rodzicowi?

Często na wypalenie bardziej narażone są osoby, które w codziennym życiu biorą na siebie większość obowiązków rodzicielskich, zarówno tych praktycznych, jak i emocjonalnych. Ryzyko wzrasta też wtedy, gdy rodzic nie ma wsparcia ze strony partnera, rodziny czy przyjaciół. Do tego dochodzi wiele innych czynników, które mogą sprawić, że wypalenie pojawia się szybciej lub jest bardziej dotkliwe. Szczególnie dotyczy to rodziców małych dzieci, kiedy mało śpimy i mamy mnóstwo obowiązków. Myślę tu o karmieniu, przewijaniu, noszeniu, ubieraniu. 

A czynniki osobiste? 

One też mają znaczenie. Wypalenie rodzicielskie częściej dotyczy osób z ADHD, depresją czy depresją poporodową albo chorujących przewlekle. Do tego dochodzą wysokie wymagania wobec siebie, perfekcjonizm, albo kiedy trudno jest komuś zatrzymać się z emocją, zanim wybuchnie, albo kiedy z partnerem trudno po prostu porozmawiać.

To może Cię zainteresować: Jak odnaleźć siebie w macierzyństwie?

Kultura, w której żyjemy, nie sprzyja proszeniu o wsparcie. Uważamy to za słabość i osobistą porażkę, bo przecież „instagramowe” mamy radzą sobie idealnie. Ich dom jest czysty, one uśmiechnięte i z pełnym makijażem, dziecko zaopiekowane. 

Nie da się ukryć, że żyjemy w świecie ciągłych porównań i ocen. Rodzice często czują, że są obserwowani i oceniani na podstawie zachowania dzieci, ich wyników w szkole czy sposobu wychowania. Do tego dochodzą problemy dzieci, np. po pandemii, które częściej borykają się z trudnościami emocjonalnymi, a rodzice obwiniają się, że coś „zrobili źle”. I zanim się człowiek obejrzy, już jest w środku tego wypalenia. Często nie wiedząc nawet kiedy wszedł.

To brzmi jak problem systemowy, nie indywidualny.

I tak jest. Wypalenie rodzicielskie nie wynika tylko z braku umiejętności czy sił u rodzica. To efekt kumulacji różnych czynników: wymagań społecznych, oczekiwań wobec rodziców i dzieci, braku realnego wsparcia oraz presji, którą sami sobie narzucamy. 

To rodzi poczucie winy.

Nie da się ukryć. Częściowo wynika to z tego, że mamy dostęp do mnóstwa informacji – wiadomości o chorobach dzieci, sposobach wychowania, profilaktyce. to daje złudne poczucie, że skoro wiemy, to mamy obowiązek wszystko ogarnąć i uchronić dziecko przed wszystkim, co złe. A w rzeczywistości nie wszystko zależy od nas i nie mamy pełnej kontroli nad tym, co się wydarza. 

Rodzice są idealizowani i jednocześnie oceniani. Mają zapewnić dziecku bezpieczeństwo, wspierać jego rozwój emocjonalny, uczyć komunikacji i regulacji emocji. Ale równocześnie bywają krytykowani, obwiniani, a instytucje nie zawsze biorą odpowiedzialność za wspieranie rodzin w praktyce. To tworzy presję i poczucie izolacji. Czasami wydaje się, że gdziekolwiek się odwrócimy, zaraz pojawia się lista kolejnych rzeczy do ogarnięcia. 

Najbardziej narażeni na wypalenie rodzicielskie są rodzice, którzy biorą na siebie większość obowiązków wychowawczych i żyją w ciągłym napięciu.

Odpoczynek, samoakceptacja i wsparcie…

Kiedyś było łatwiej?

Może w niektórych aspektach tak. Historycznie i cywilizacyjnie idziemy do przodu, świat staje się bezpieczniejszy, państwa tworzą struktury wspierające rodziny. Ale dużo jeszcze zostało do zrobienia. I myślę, że rodzicom wciąż za mało się mówi: masz prawo potrzebować pomocy.

Zobacz także
dziewczynka z inwazyjną chorobą meningokokową

Warto przeczytać: Matka Polka nieidealna

Jak sobie radzić w takim błędnym kole oczekiwań i presji?

Ważne są małe kroki. To nie jest kwestia „raz a dobrze”, bo codziennie napotykamy nowe wyzwania. Lepiej wprowadzać drobne, regularne zmiany w rytmie dnia. Chodzi o to, żeby nauczyć się odpuszczać. Wypisać się z perfekcjonizmu, idealizowania siebie i dzieci, pozwolić sobie na granice. Można zacząć od prostego pytania: „Co dziś mogę odpuścić, żeby zadbać o siebie?” 

Mogę zrobić tylko jedno danie na obiad albo zamówić jedzenie na wynos. Jeśli zjemy raz na jakiś czas pizzę albo pierogi z paczki, też nic się nie stanie. Zamiast „ogarniania domu”, poczytam książkę przez 15-20 minut albo pójdę na spacer z dziećmi.

Próbowałam. Zamiast ulgi, przyszło poczucie winy, że dzieci odżywiają się nieodpowiednio albo chodzą w niewyprasowanych koszulkach.

Spojrzałaś tylko na to, czego nie zrobiłaś, a pominęłaś to, co zyskałaś – czas, odpoczynek, energię, kontakt z dziećmi lub sobą samą.

Na początek proponuję zwrócić uwagę na trzy rzeczy: jakie zadania dziś odpuściłam, w jaki sposób zadbałam o odpoczynek i swoje granice oraz jak poczułam się emocjonalnie po tych wyborach. To pomaga zobaczyć, że odpuszczenie jest możliwe i daje realną ulgę w codziennym przeciążeniu.

A co z ciężarem wyrzutów sumienia?

Każda zmiana wywołuje pewien dyskomfort, jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik i każda rzecz pod kontrolą. Ważne jest, żeby ten dyskomfort traktować nie jako ocenę moralną, że „robię coś źle”, lecz jako informację o tym, że próbuję nowych rozwiązań. Nawet jeśli czasem wracamy do starych schematów, samo zauważenie tego jest krokiem naprzód.

Co pomaga odczuć ulgę i odzyskać energię w rodzicielstwie? 

Zaczynam od odpoczynku  to fundament, bez którego nic innego nie działa. Potem jest to, w co wierzę o sobie: że mogę prosić o pomoc, że mam prawo do granic. I że mogę o tym mówić wprost z partnerem, z bliskimi, bez owijania w bawełnę.

A samoakceptacja?

To podstawa. Dużo zmienia też otwarte mówienie o tym, czego potrzebuję i gdzie są moje granice. Taki dialog z bliskimi, który nie jest o pretensji, tylko o wspólnym szukaniu wyjścia. To nie dzieje się z dnia na dzień, ale każdy z tych małych kroków: odpuszczenie czegoś, chwila kontaktu z ciałem, łagodność wobec siebie, to jest ta droga powrotna. Do energii, do radości, do siebie w rodzicielstwie. 

Dziękuję za rozmowę. 

*Sylwia Włodarska  autorka książki „Wypalenie rodzicielskie. Od zmęczenia, zwątpienia i zniechęcenia do siły, radości i poczucia sensu” (wydawnictwo Mamania), trenerka komunikacji w procesie certyfikacji CNVC, mediatorka i coach Needs-Based Coaching, facylitatorka Emotion Aid. Twórczyni i prowadząca konferencji „Bliżej Potrzeb, Bliżej Szczęścia”, współautorka podcastu „Pogadanki” z Agnieszką Stein, autorka materiałów edukacyjnych o wypaleniu rodzicielskim. Wystąpiła na TEDx w Norwegii. Mama trojga. 

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2026 Ekomedia