Wypalenie rodzicielskie pojawia się wtedy, gdy zapominamy o swoich potrzebach - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Wypalenie rodzicielskie pojawia się wtedy, gdy zapominamy o swoich potrzebach

Planer na Dobry Rok

Wypalenie rodzicielskie pojawia się wtedy, gdy zapominamy o swoich potrzebach

wypalenie rodzicielskie objawy

Wypalenie rodzicielskie odbiera radość. Wyklucza społecznie. Skazuje na psychiczny i fizyczny ból. Dotyka też coraz większą grupę rodziców. Dlaczego w imię miłości do dziecka zapominamy o swoich potrzebach? Co zrobić, by rodzicielstwo dawało radość i satysfakcję? I dlaczego warto „wrzucić na luz”. O tym rozmawiam z Agnieszką Makulską, psychologiem.

Badania wskazują, że polscy rodzice cierpią na wypalenie rodzicielskie częściej niż w innych krajach. Dlaczego?

Agnieszka Makulska
Agnieszka Makulska, arch. prywatne

Agnieszka Makulska: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale mogę wskazać czynniki, które przyczyniają się do tego, że rodzice cierpią fizycznie i psychicznie. Tym bowiem jest wypalenie rodzicielskie – poczuciem wyczerpania, które wynika z długotrwałego napięcia oraz braku kompetencji. Bycie rodzicem przestaje sprawiać radość, a staje się kolejnym zadaniem do wykonania…

 

…które do najłatwiejszych nie należy.

Bynajmniej! Wychowanie dzieci to tytaniczna praca. Z miłości do dziecka często jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Nierzadko kosztem siebie i swojego wolnego czasu. A to od rodziców wszystko się zaczyna. Szczęśliwy rodzic to dobry rodzic.

Kogo najczęściej dotyka wypalenie rodzicielskie?

Osoby, które czują na sobie cały ciężar odpowiedzialności za wychowanie dzieci i żyją w ciągłym napięciu, są najbardziej narażone na wypalenie rodzicielskie. Są też rodzice, którzy mają dużą potrzebę sprawowania kontroli, co często wynika z lęku, który im towarzyszy. W związku z tym, jeśli nawet mają osoby wokół siebie, potrzebują sprawdzić, czy wszystko zostało należycie zrobione. Przez to drugi z rodziców przestaje podejmować samodzielne decyzje dotyczące dzieci nawet w najmniejszej sprawie. A im mniej własnej inicjatywy, tym większa potrzeba kontroli i tak powstaje błędne koło.

Bywa jednak tak, że rodzic nie ma żadnego wsparcia, bo np. samotnie wychowuje dziecko.

I to powoduje niejednokrotnie poczucie, że jest się zupełnie samemu ze wszystkimi problemami. Poczucie osamotnienia może powodować poczucie bezradności. Dodatkowo rodzic czuje, że tylko na nim spoczywa odpowiedzialność za wychowanie dziecka. Chce wynagrodzić brak obecności na co dzień drugiego rodzica, co w następstwie prowadzi do przeciążenia.

Co w zachowaniu rodzica powinno wzbudzić niepokój?

Rodzice dotknięci wypaleniem rodzicielskim często czują się osamotnieni i przeciążeni. Towarzyszy im smutek, poczucie braku sensu. Często czują się niekompetentni w swoich rolach. Są bardziej rozdrażnieni, przez co częściej reagują złością, a niekiedy agresją.

Jakie ma to konsekwencje dla dziecka?

Dziecko czuje się nieważne. Ma poczucie, że jego potrzeby nie mogą zostać zaspokojone. Często słyszę od nastolatków w takich sytuacjach, że rodzice interesują się tylko szkołą i ocenami, a nie nimi. W związku z tym nastolatkowie zaczynają zamykać się w swoim pokoju.

Pamiętajmy, że podstawą prawidłowego funkcjonowania dzieci jest stworzenie bezpiecznej więzi z rodzicami. Od rodziców dzieci uczą się, jak budować relacje społeczne, jak zadbać o swoje potrzeby, budować poczucie własnej wartości. Jeśli to zostanie zachwiane, mogą wystąpić trudności w budowaniu relacji z rówieśnikami, zaburzenia lękowe czy depresyjne, zachowania buntownicze, wagary i inne problemy.

A jakie emocje towarzyszą „wypalonemu” rodzicowi?

Zaczyna traktować wychowanie jako kolejne zadanie do wypełnienia. Opieka nad dzieckiem przestaje mu przynosić radość. Coraz mniej czasu pełnego uważności poświęca dziecku, a pojawiające się trudności w funkcjonowaniu dzieci pogłębiają poczucie bezradności u rodziców.

Pandemia nasiliła problemy współczesnych rodziców?

Zdecydowanie tak. I to z kilku powodów. Po pierwsze czas pandemii to czas niepewności. Wiele osób straciło poczucie stabilności finansowej, obawia się o zdrowie swoje i najbliższych, co nie wpływa korzystnie na ogólną kondycję psychiczną. Rodzic, który żyje w napięciu i z poczuciem lęku ma trudność w czerpaniu radości z czasu spędzanego z dzieckiem. Dzieci to oczywiście czują, rodzic jest ciałem przy dziecku, ale tak naprawdę myślami jest nieobecny.

Nauka zdalna też odciska swoje piętno na psychice i dzieci, i rodziców.

Nauka z domu nigdy nie będzie tym samym co w szkolnej ławce. Wielu rodziców musi mierzyć się więc z coraz większymi problemami wychowawczymi. A im więcej problemów, tym łatwiej o poczucie bezradności i poczucie przeciążenia. Stąd już prosta droga do wypalenia rodzicielskiego.

Kolejnym aspektem związanym z pandemią jest kwarantanna w przedszkolach i szkołach. Rodzice często z dnia na dzień dowiadują się, że ich dziecko przez kolejne dni nie będzie chodziło do szkoły i nie może wychodzić z domu. To powoduje konieczność przeorganizowania swoich planów. Tak naprawdę trudno jest cokolwiek zaplanować. Dzieci nie mogą bawić się na podwórku, więc trzeba im dodatkowo zorganizować czas.

Dodatkowo część rodziców ma trudności ze zorganizowaniem opieki nad najmłodszymi dziećmi. O ile nastolatkowie mogą sami zostać w domu, to w przypadku zamknięcia placówki, do której uczęszczają najmłodsze dzieci, trzeba zorganizować im opiekę. Część rodziców przed pandemią korzystało z pomocy dziadków czy opiekunki. Z uwagi na to, że na zachorowanie na koronawirusa najbardziej narażone są osoby starsze, część rodziców nie chce narażać dziadków. Zdarza się też, że dziadkowie odmawiają pomocy. Trudniej jest też znaleźć opiekunkę. W tym trudnym czasie pomoc innych osób w opiece jest najważniejsza, a najtrudniej ją otrzymać.

Myślę, że już przed pandemią z pomocą bywało różnie. Współczesny model rodzicielstwa zakłada niezależność i radzenie sobie w każdej sytuacji.

Z takiego podejścia wynikają później same problemy. Świadomość, że można liczyć na pomoc rodziny w opiece nad dziećmi jest dla rodziców ogromnym wsparciem.

Dziś jednak rodziny chcą mieszkać samodzielnie. W poszukiwaniu lepszej pracy nierzadko wyprowadzają się do innego miasta, z dala od dziadków i cioć.

Nie ma nic złego w tym, że rodzina chce być na swoim. Małżeństwo potrzebuje własnej przestrzeni, by móc się poczuć kompetentnymi w swoich rolach rodzicielskich. Ale nie o to tu chodzi. Można przecież mieszkać w dużej odległości od rodziny, ale regularnie się spotykać.

Dzieci mogą spędzać wakacje czy ferie u dziadków czy wujostwa, co pozwala rodzicom odetchnąć, stęsknić się za swoimi pociechami. Ważne jest wsparcie emocjonalne. Dzielenie z kimś bagażu doświadczeń. Rodzice często potrzebują wskazówek w kwestii wychowania. Dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem przez dziadków może być bardzo pomocne.

To dość ryzykowne. Mam na myśli konflikt pokoleń.

Ważne jest umiejętne wspieranie, czyli takie w którym np. babcia daje pewne wskazówki, ale nie narzuca. Jest też otwarta na decyzje rodziców. Nie kwestionuje ich. Zgodzę się jednak, że zdarzają się jednak sytuacje konfliktowe pomiędzy rodzicami a dziadkami, gdzie każdy ma swój pomysł na wychowanie małego człowieka. To powoduje napięcie.

Zobacz także
karmienie piersią

I w ten sposób dokładamy kolejną cegiełkę do trudnej już sytuacji rodziców.

Rodzicielstwo nie jest proste, ale powinno dawać radość. Problemy były i będą, ale jeśli będziemy wypoczęci i spokojni, uda się nam je pokonać. I będziemy mieć też siłę, by wspierać nasze dziecko. A to niezwykle ważne, bo pamiętajmy, że ono też przeżywa różne emocje.

Ale jak zadbać o siebie, kiedy wszyscy wokół oceniają nas w roli rodziców?

Rzeczywistości czasami nie da się zmienić, ale możemy zmieniać nasze podejście. Nie trzeba przejmować się opiniami innych. Pamiętajmy, że inni rodzice też mierzą się z podobnymi problemami.

Warto też nazywać swoje uczucia, bo to daje poczucie ulgi. Powiedzenie sobie samemu, że czuję się bezradny lub jestem wściekły – może przynieść ukojenie. Istotne jest też stworzenie przestrzeni dla samych siebie jako osoby, nie tylko jako rodzica.

Nie czytam dziecku książki, ale idę pobiegać. Jako matka zawsze czuję wtedy wyrzuty sumienia.

To zupełnie niepotrzebne. Trzeba to powiedzieć wprost: rodzic potrzebuje pobyć sam ze sobą bez dzieci, zrobić coś dla siebie. Może chcieć spotkać się z przyjaciółmi, pójść na zajęcia, gdy przez ten czas dzieci zostaną pod opieką drugiego rodzica lub kogoś z rodziny, lub po prostu poczytać książkę, obejrzeć film (nie dla dzieci), nawet gdyby nasze pociechy miały się przez chwilę ponudzić w drugim pokoju.

To co odpowiedzieć kilkulatkowi, który mówi, że się nudzi?

To fantastycznie! Znajdź na nią pomysł! Często rodzice niepotrzebnie czują się w obowiązku wypełnić dzieciom każdą wolną chwilę. Nie służy to ani rodzicom ani dzieciom. Nuda jest dzieciom potrzebna. Sprzyja rozwojowi ich kreatywności.

Dając sobie czas na odpoczynek, pokazujemy dziecku, jak można dbać o siebie i że w ogóle mamy do tego prawo (o czym wielu dorosłych współcześnie zapomina).

„Jestem zmęczona. Pobaw się sam, przyjdę do ciebie za pół godziny”. To nie brzmi zbyt egoistycznie?

Lepiej jest tak powiedzieć, niż udawać, że się jest obok dziecka, a myślami błądzić gdzieś daleko. W końcu każde dziecko to zauważy. Nie musisz być idealnym rodzicem. Takich zresztą nie ma. Dajmy sobie przestrzeń na popełnianie błędów. Nauczmy się prosić o pomoc. I to nie tylko dziadków czy rodzinę, ale też sąsiadów czy koleżanki. To pozwala na złapanie oddechu, a i dzieci zwykle chętnie korzystają z takich okazji do zabawy z rówieśnikami.

Pamiętajmy jednak, że gdy już dojdzie do wypalenia rodzicielskiego, warto udać się na psychoterapię. To pozwoli poukładać wszystko na nowo. Dobrze jest też skorzystać z warsztatów wychowawczych. Niekiedy pomocne jest zapisanie dziecka na konsultację do psychologa.

Dziękuję za rozmowę.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2022 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl