Dietetyczki: dieta mamy karmiącej nie jest dietą pełną eliminacji [wywiad] - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Dietetyczki: dieta mamy karmiącej nie jest dietą pełną eliminacji [wywiad]

Planer na Dobry Rok

Dietetyczki: dieta mamy karmiącej nie jest dietą pełną eliminacji [wywiad]

Karmienie piersią, choć naturalne, nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Początki mlecznej drogi bywają trudne. Nie pomagają też krążące wokół tego tematu mity, choćby te związane z dietą mamy karmiącej. Rozprawiają się z nimi Magdalena Czyrynda-Koleda i Monika Stromkie-Złomaniec, dietetyczki, autorki książki „Karmię piersią, jem zdrowo”.

Jeszcze przed narodzinami dziecka wiele kobiet deklaruje, że będzie karmić piersią. To wydaje się być naturalne.

Magdalena Czyrynda-Koleda: I takie jest. Polki też to wiedzą i chcą karmić piersią. Mleczną drogę według statystyk rozpocznie ponad 90% młodych mam. Ale co czwarta z nich nie czuje się do tego zupełnie przygotowana.

Monika Stromkie-Złomaniec: Wiele kobiet rezygnuje z karmienia piersią w momencie, gdy pojawiają się problemy. Pozostawione same sobie, bez odpowiedniego wsparcia czują się winne, nieświadomie powielają błędy, aż w końcu sięgają po mleko modyfikowane, martwiąc się o rozwój swego maluszka.

Kiedy mój kilkutygodniowy synek płakał, słyszałam, że to dlatego, że jest głodny. Mleko modyfikowane miało załatwić sprawę.

Monika: Takich doradców jest wśród nas mnóstwo. Musimy jednak zapamiętać jedno: piersi to czynna fabryka, a nie magazyn. I jak w każdej fabryce, tak i tu produkcja zależy od popytu. Im częściej dziecko jest przystawiane do piersi, tym więcej mleka się w nich produkuje. To niekiedy może oznaczać karmienie co godzinę, ale dzieje się tak nie dlatego, że dziecko czuje głód, tylko maluch daje sygnał organizmowi matki, że potrzebuje więcej pokarmu. To nie będzie trwać wiecznie. Z czasem wszystko się ustabilizuje.

Magdalena: Nie zmienia to jednak faktu, że na początku problemy z laktacją mogą się pojawić. Jest to całkowicie naturalne. Same przechodziłyśmy przez ten etap i tym bardziej wiemy, jak ważna jest wtedy pomoc specjalisty – położnej i doradcy laktacyjnego oraz rodziny.

Magdalena Czyrynda-Koleda i Monika Stromkie-Złomaniec, autorki książki „Karmię piersią, jem zdrowo. Poradnik dietetyczny w laktacji”.

Ale to niekiedy od bliskich, choćby babć czy cioć, możemy usłyszeć, że mając małe piersi, dziecka nie wykarmimy. Mówią to w dobrej wierze…

Magdalena: … ale z takich sugestii więcej szkody niż pożytku. Takie uwagi związane z wielkością biustu z pewnością nie będą pomocne. Prawda jest taka, że niezależnie od tego, jaką miseczkę nosimy, nasz organizm został tak stworzony, by wykarmić nowonarodzone maleństwo.

Te same babcie i ciocie zaglądają nam później do talerzy. Bigosu nie wolno, ogórkowej też nie, a o fasolce po bretońsku możemy zapomnieć. Pamiętam, że na początku czułam się wina za każdym razem, kiedy sięgałam po kubek kawy.

Monika: Cały czas panuje błędne przekonanie, że dieta mamy karmiącej jest dietą pełną eliminacji, opierającą się głównie o produkty gotowane i jałowe potrawy. Czy słusznie? Zdecydowanie nie. Dieta mamy karmiącej powinna być przede wszystkim różnorodna, smaczna i pełnowartościowa. Nie powinno w niej zabraknąć ryb, produktów zbożowych z pełnego przemiału, orzechów oraz warzyw i owoców o różnej barwie.

Magdalena: W jadłospisie młodej mamy znajdzie się również miejsce na kapustę i warzywa strączkowe. Udowodniono bowiem, że substancje wzdymające nie przechodzą do mleka matki, w związku z czym mama karmiąca spokojnie może skusić się na bigos z młodej kapusty czy zupę pomidorową z soczewicą.

A co z kawą?

Magdalena: Pij na zdrowie!

Ale karmię piersią. Nie zaszkodzę dziecku?

Monika: Wokół kawy narosło tyle mitów, że często musimy bronić tego prozdrowotnego napoju (śmiech). Tradycyjna kawa zawiera kofeinę, która w pewnym stopniu przenika do pokarmu. Ale spokojnie: jeśli nie przekroczysz bezpiecznego limitu dobowego, określonego dla matek karmiących na poziomie 300 mg, nic się nie stanie.

Magdalena: Kontroluj ilość kofeiny spożywanej w ciągu dnia. Możesz wypić 3-4 espresso. Pamiętaj jednak, że kofeinę zawiera także herbata, napoje energetyczne, napoje typu cola czy kakao.

Monika: W trakcie karmienia piersią nawet alkohol jest dozwolony. Przechodzi do pokarmu, ale jest na to sposób. Wystarczy wypić lampkę wina na 2,5 h przed karmieniem maluszka. Do tego czasu nie będzie już w pokarmie niebezpiecznych promili. Nie polecamy jednak tego praktykować w pierwszych tygodniach laktacji, bowiem alkohol może zmniejszać ilość pokarmu i warto mieć to na uwadze.

Wasza książka to kompendium wiedzy o karmieniu piersią. Dlaczego zdecydowałyście się ją napisać?

Monika: Jesteśmy dietetyczkami, ale i mamami. Znamy temat kolki, ulewania, bólu brzuszka i zastojów w piersiach. Nasza książka to poradnik, który ma być drogowskazem i żywieniowym wsparciem podczas laktacji.

Magdalena: Rozprawiamy się z mitami dotyczącymi diety mamy karmiącej. Jest ich mnóstwo! Krążą w środowisku mam. Są powtarzane z pokolenia na pokolenie. Najgorsze jednak, że wyrządzają sporo szkód i nierzadko mamy pod ich wpływem decydują się przestać karmić piersią. A ten naturalny pokaram to najlepsze pożywienie dla maluszka.

Zobacz także

Skoro już o tym mowa, wskażcie, proszę, kilka zalet karmienia piersią.

Magdalena: Pierwsza to wysokie poczucie bliskości mamy i dziecka oraz zapewnienie maluchowi pokarmu niezbędnego do jego prawidłowego rozwoju. Na tym jednak profity się nie kończą. Dziecko zyskuje przede wszystkim solidną dawkę ciał odpornościowych, chroniących jego organizm przed rozwojem nadwagi, otyłości czy chorób układu krążenia w przyszłości. W mleku matki znajduje się ponad 130 prebiotyków, które pomagają chronić jelita dziecka przed różnymi rodzajami drobnoustrojów. Mleko mamy ułatwia im zasypianie i wspiera rozwój aparatu mowy.

Monika: Organizm kobiety również zyskuje podczas laktacji. Hormony, które podczas karmienia piersią wydziela jej organizm, mają kojący wpływ na macierzyństwo. Dodatkowo zyskują ekstra ochronę przed rozwojem nowotworu piersi czy jajnika.

Magdalena: Państwo również zyskuje oszczędności, wynikające między innymi z obniżonej absencji chorobowej rodziców czy zmniejszonych wydatków na leczenie dzieci.

A czy te liczne prozdrowotne składniki są też w mleku mamy, która karmi dwulatka? Pytam, bo często słyszę, że po roku mleko to już sama woda.

Monika: Ach, ta nasza polska mentalność…. Nie karmisz – źle. Karmisz powyżej roku – słyszysz, że za długo. Ciężko wszystkim dogodzić. W procesie zwanym laktacją najważniejsza jest matka i dziecko. I na szczęście to oni wspólnie podejmują decyzję o zakończeniu tego okresu. Swoją drogą zawsze byłyśmy ciekawe, skąd bierze się takie przeświadczenie, że po 1. roku życia z piersi leci już tylko woda. Gwoli ścisłości ona tam na pewno będzie. W końcu pokarm mamy głównie składa się z wody. Jednak oprócz niej znajdzie się także miejsce na niezbędne makroskładniki, witaminy czy składniki mineralne.

Magdalena: W mleku matki, w 2. roku po porodzie, obserwuje się wyższe poziomy lizozymu, laktoferyny czy immunoglobuliny A, czyli składników zwiększających odporność dziecka. Dodatkowo wartość energetyczna pokarmu również wzrasta wraz z wiekiem dziecka, więc maluch dostaje to, czego jego organizm na tym etapie potrzebuje.

Dziękuję za rozmowę.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2021 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl