Psycholog: Internet jest dla dzieci tak oczywisty, jak dla nas elektryczność - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Psycholog: Internet jest dla dzieci tak oczywisty, jak dla nas elektryczność

Planer na Dobry Rok

Psycholog: Internet jest dla dzieci tak oczywisty, jak dla nas elektryczność

dziecko przed komputerem

Do sieci logujemy się codziennie. Wielu z nas w skupieniu czyta wiadomości na ekranie telefonu, pisze wiadomości, płaci rachunki w banku, robi zakupy. To nowa rzeczywistość, którą trzeba zaakceptować. Nasze dzieci urodzone w XXI wieku nie znają świata bez Internetu. Jest on dla nich czymś zwyczajnym, powszechnym. Jest też pełen zagrożeń. Jak ochronić przed nimi dziecko? Gdzie i w jaki sposób stawiać granice? O tym rozmawiam z Darią Jaworską, psychologiem.

Dziecko przed ekranem to chyba dziś nic nadzwyczajnego.

Daria Jaworska
Archiwum prywatne

Daria Jaworska: Obecnie z Internetu, przynajmniej raz w tygodniu, korzysta w Polsce aż 98 proc. dzieci w wieku 9-16 lat. Do sieci zaglądamy w zasadzie codziennie. Rodzice często zezwalają na posiadanie w swoim pokoju telewizora, komputera, konsoli – z dostępem do Internetu. Dzieci włączają te urządzenia, gdy zaczynają się nudzić. Z czasem włączają również wtedy, gdy zaczynają odczuwać samotność, niepokój – staje się to sposobem na różne, problemowe sytuacje (jak w przypadku alkoholu). Stopniowo rodzice tracą kontrolę, nie widzą, więc łatwiej dziecku grać do późna, zamiast np. iść spać lub odrabiać lekcje.

W czasie pandemii młodzieży przebywa zwykle w domu sama, podczas gdy rodzice pracują. Trudno jest więc utrzymać kontrolę nad czasem spędzanym przez młode osoby w Internecie.

W sieci mamy dziś wszystko. Za pośrednictwem Internetu się uczymy, bawimy się, rozmawiamy z innymi, robimy zakupy.

Korzystanie z nowoczesnych technologii jest źródłem przyjemności, najprościej mówiąc, mózg świetnie czuje się doświadczając takiej stymulacji. Przerwanie jej powoduje za to uczucie dyskomfortu i chęć dalszego korzystania z urządzeń – czy to z gier, czy mediów społecznościowych. Jeśli do tego brakuje alternatywnych sposobów spędzania czasu, radzenia sobie z nudą, ale również – co bardzo ważne – radzenia sobie z napięciem emocjonalnym, trudnymi sytuacjami, emocjami – koło się zamyka. Internet staje się przyjemnym i bezpiecznym światem.

Moje dziecko dużo gra i codziennie loguje się do sieci! Czy to już uzależnienie? O pierwszych niepokojących sygnałach przeczytasz w rozmowie z Darią Jaworską. 

Wydaje mi się, że my – rodzice – często bywamy zagubieni w tym temacie. Z jednej strony trudno całkowicie zakazywać gier czy aktywności w sieci, ale z drugiej – boimy się, że dziecko zbyt mocno pochłonie świat ekranów.

Myślę, że warto wyjść od założenia, że Internet jest dla dzieci tak oczywisty, jak dla nas elektryczność. One przecież nie znają świata bez Internetu! Badania jednoznacznie pokazują, że wiek rozpoczęcia korzystania przez dzieci z nowoczesnych technologii obniża się. Jako rodzice musimy więc być gotowi na to, że dziecko zetknie się, np. z grami.

Sytuacje, że przedszkolaki rozmawiają o grach, chcą przebierać się na postacie z gier, naprawdę nie należą do rzadkości. Możemy się z tym nie zgadzać, złościć się, zaprzeczać…

….albo zaakceptować?

Może powiem inaczej: znaleźć własną drogę. Wytyczyć ścieżkę, którą będziemy podążać razem z dzieckiem w wirtualnym świecie. Staram się zachęcać do spojrzenia na nowoczesne technologie z różnych perspektyw – zarówno przez pryzmat zagrożeń, ale również korzyści.

Pozwolić więc dziecku grać?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, zresztą uważam, że trudno to zrobić w sposób jednoznaczny. Spróbujmy jednak je nieco przeformułować. Zapytajmy siebie, czy jesteśmy gotowi na to, by wprowadzić swoje dziecko w świat gier lub Internetu.

A to nie tak, że dajmy dziecku tablet, mówiąc: masz 15 minut?

Zdecydowanie nie! Podstawową pułapką, z której rodzice często nie zdają sobie sprawy, jest rozdzielenie swojej roli od wprowadzania dziecka do Internetu. A tu właśnie zaczyna się profilaktyka oraz określanie zasad i granic. Zacznijmy wprowadzać dziecko w cyfrowy świat towarzysząc mu, odkrywając wspólnie jego specyfikę, tłumacząc co wolno, czego nie – i dlaczego.

Dzieci pamiętają „bycie” a nie słowa. Jeżeli mają doświadczenia co do tego, że rodzice, dorośli, uczestniczą, wspólnie z nimi praktykują Internet, są autentycznie ciekawi tego, co interesuje młodą osobę – to jest klucz! Bardzo zachęcam do zrezygnowania z pozycji eksperta, autorytetu, który decyduje co można, czego nie można, jak długo.

Zobacz także
mama czyta na głos

Zwłaszcza, że w dziedzinie nowoczesnych technologii dzieci biją nas na głowę.

W tym temacie nie mamy z młodymi ludźmi szans, więc kiedy zaczynamy radykalnie oceniać – przegrywamy. Dziecko nie pokaże, nie powie nam więcej. Zmniejszamy więc swoje szanse na przekazywanie wartości. Oczywiście, że to dorosły jest odpowiedzialny za to, co dziecko robi w sieci i do czego ma dostęp. Ta odpowiedzialność zaczyna się jednak już wtedy, gdy dziecko dostaje do rąk tablet lub telefon, gdy włączamy bajkę w TV, gdy sadzamy przed ekranem. Wykorzystajmy ten czas na wspólne „bycie” w świecie cyfrowym. Rozmawiajmy, pokazujmy. I już wtedy wyznaczajmy zasady.

Zwracajmy uwagę na to, jak szybko mija czas, na reklamy, które się pojawiają, na odnośniki do innych stron. Tłumaczmy, dlaczego nie wyrażamy na coś zgody. Budujmy autorytet na relacjach, dostępności, wsparciu. Wspierajmy się również narzędziami do blokowania niedozwolonych stron. Jasne, że często będziemy też odmawiać, co zapewne spotka się to z niezadowoleniem dziecka. Gdy jednak możemy odwołać się do konkretnych wartości i zasad, nasze granice, choć mogą nie podobać się dziecku, będą przez nie bardziej rozumiane.

Nasza rozmowa skupia się na tym, że Internet wcale nie jest taki zły. Mówię o tym dlatego, że dość często postrzegamy go jako zagrożenie.

Faktycznie zdarza się, że w kontekście dzieci mówimy o nowych technologiach wyłącznie w kontekście zagrożeń. A przecież sami w większości logujemy się do sieci codziennie. Wirtualnie płacimy rachunki, zamawiamy książki w bibliotece lub nawet je wypożyczamy, robimy zakupy. Nie wiemy też jakich umiejętności dzieci będą potrzebowały za kilka lat. Trudno nam nawet wyobrazić sobie przyszłość w czasach tak dynamicznych! Internet uczy przystosowania do ciągłych zmian, a to jest kompetencja, która już dziś jest ważna, a w przyszłości zdecydowanie będzie jedną z kluczowych.

Dziękuję za rozmowę.

W przyszłym tygodniu w naszym serwisie ukaże się druga część rozmowy z Darią Jaworską. Tym razem psycholog odpowie na pytania związane z uzależnieniem od komputera i Internetu.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2022 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl