Jak rozmawiać z dzieckiem o ciąży i porodzie?

Z tego artykułu dowiesz się:
Katarzynę Oleś – położną i autorkę książki „Pępek” – pytamy, jak rozmawiać z dziećmi o narodzinach w sposób naturalny i dostosowany do ich wieku. Dlaczego zamiast milczenia czy opowieści o bocianach, lepiej postawić na szczerość, uważność i szacunek?
Jak opowiadać dzieciom o ciąży i porodzie? Książka, która oswaja naturalność
Skąd pomysł, by napisać książkę o ciąży i porodzie dla dzieci?
Katarzyna Oleś*: Myśl, by ją wydać kiełkowała we mnie od dłuższego czasu. Jako położna pracowałam głównie przy porodach domowych, więc miałam kontakt nie tylko z kobietami, ale z całymi rodzinami. Na wizytach przedporodowych często obecne były też dzieci – ciekawe, zadające pytania, chłonące atmosferę. Musiałam umieć im odpowiadać szczerze, ale adekwatnie do ich wieku. Podobne rozmowy prowadziłam z moimi córkami, a teraz z wnuczkami. W końcu pomyślałam, że warto to wszystko zebrać i wydać książkę.
→ To może Cię zainteresować: Kobiety zaskakuje fizjologia porodu [wywiad z położną]
Zamiast tradycyjnych ilustracji są w niej szydełkowe prace. To dość oryginalne rozwiązanie.
Wykonała je Ania Salamon, której wcześniej nie znałam, ale zetknęłam się z jej twórczością. Zainspirowana, postanowiłam się z nią skontaktować. I tak zaczęła się nasza współpraca nad książką.
Dlaczego tak ważne jest, w jaki sposób mówimy dzieciom o poczęciu, ciąży i narodzinach?
Bo dzieci czytają z nas nie tylko słowa, ale i ton, gesty, sposób reagowania. Jeśli jesteśmy tajemniczy albo odpowiadamy infantylnie, to dajemy im wyraźny sygnał: „to temat tabu”. A przecież narodziny to coś naturalnego. Chciałam, aby książka przekazywała rzetelną wiedzę w przystępny sposób – bez medycznego żargonu, ale tak, by dzieci mogły zrozumieć treść i poczuć, że traktuje się je z szacunkiem i powagą.

Tabu rodzi się z milczenia
Kiedy dzieci zaczynają interesować się ciążą i narodzinami? Czy wynika to z ich naturalnej ciekawości, czy raczej pojawia się w odpowiedzi na konkretne wydarzenia?
Dzieci najczęściej zaczynają interesować się tym tematem wtedy, gdy pojawi się wyraźny bodziec, np. mama jest w ciąży albo w rodzinie albo u koleżanki z przedszkola pojawia się noworodek. Dwulatek raczej nie zwróci uwagi na kobietę w ciąży mijaną na ulicy, ale jeśli temat dotyczy jego najbliższego otoczenia, może szybko zacząć zadawać pytania i interesować się tym, co się dzieje. Warto wtedy być przygotowanym na szczerą rozmowę – bez napięcia, skrępowania czy zbywania dziecka, ale z uważnością i otwartością.

Jak zatem nie mówić o ciąży i narodzinach, by nie tworzyć wokół tych tematów niepotrzebnej tajemnicy?
Choć wydaje się to oczywiste, warto to powiedzieć jasno: jeśli odprawimy dziecko, zbagatelizujemy jego pytanie albo zmienimy temat, ono szybko wyczuje, że poruszyło coś niewygodnego. Ten unikowy styl rozmowy – zagadywanie, przekierowywanie uwagi – nie tylko nie pomaga, ale wręcz potęguje ciekawość. Maluch zaczyna się zastanawiać, dlaczego mama nie chce o tym mówić. I właśnie wtedy rodzi się tabu. A przecież to, o co pyta dziecko, dotyczy najzwyklejszych, najbardziej ludzkich spraw.
Czy tego chcemy czy nie seksualność nie pojawia się nagle w dorosłości, tylko jest z nami od początku. Dzieci od najmłodszych lat poznają swoje ciało, dotykają je, porównują, eksplorują. To naturalny etap rozwoju, a nie powód do wstydu. Dlatego zamiast udawać, że temat nie istnieje, lepiej rozmawiać o nim otwarcie, spokojnie i zwyczajnie, jak o każdej innej sprawie. Dla dobra dziecka.
→ To ważne: O połogu od strony emocji wciąż mówimy za mało
Rozmowa, której nie było, Jakie problemy niesie brak edukacji seksualnej w dzieciństwie?
Jakie konsekwencje może nieść za sobą brak takich rozmów w dzieciństwie?
Problemy wynikające z nieprzekazywania dzieciom wiedzy o seksualności i fizjologii mogą być bardzo poważne. Przez wiele lat te tematy w polskich domach były pomijane. Nie istniały. Zamiast rozmowy podrzucano dzieciom książki albo liczyło się na to, że „same się dowiedzą”. Efekty tego były i są dramatyczne. Jedna z moich rówieśniczek wspominała, że kiedy dostała pierwszej miesiączki, była przekonana, że umiera. Nikt jej wcześniej nie powiedział, co się dzieje z jej ciałem.
Takie doświadczenia pokazują, jak brak rzetelnej, spokojnej edukacji może uczynić z naturalnych procesów coś przerażającego. Na porodówkach do dziś spotyka się kobiety, które nie potrafią mówić o swoim ciele czy intymności. To efekt wieloletniego wypychania seksualności poza świadomość.
Wydaje się jednak, że coraz więcej tematów związanych z kobiecym ciałem i zmian, jakie w nim zachodzą, wychodzi z cienia.
Oczywiście, dużo się zmienia. Kobiety nie ukrywają już ciążowego brzucha, coraz częściej mówi się o menstruacji, o porodach. Ale nadal łatwiej mówić o tym, jak się czujemy w ciąży, niż o samym porodzie, który nadal budzi lęk. Jeśli jednak dziecko od początku słyszy, że narodziny to coś naturalnego, że ciało działa w określony sposób i że to nie musi być straszne, to jego pierwszą emocją wobec tych tematów nie będzie strach, tylko ciekawość.
Rozumiem, że brakuje nam czasem słów, odwagi albo wiedzy. Ale jeśli chcemy wychować świadome, otwarte dzieci, musimy nauczyć się mówić o tych sprawach prosto, z szacunkiem i bez wstydu.
Czy dziecko zrozumie, czym jest poród?
A jednak zgodnie z prawdą poród to z jednej strony ból, z drugiej wielkie przeżycie i głęboka bliskość. Jak rozmawiać o tym z dzieckiem? Czy taka mieszanka emocji nie jest dla niego zbyt trudna do zrozumienia?
Nie sądzę, żeby to było zbyt skomplikowane. Raczej pokazuje to naturalną złożoność porodu jako doświadczenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy stworzyć jednowymiarowy obraz porodu. Jeśli mówimy, że to wyłącznie cierpienie i gehenna, to nie jest prawda. Ale jeśli przedstawiamy go jako coś absolutnie cudownego i bezproblemowego, to również mijamy się z rzeczywistością.
Poród może być trudny, ale też piękny i wzruszający. Dzieci mają prawo usłyszeć, że te emocje mogą się ze sobą mieszać.
→ To może Cię zainteresować: Izabela Dembińska: Poród to żywioł
W porodach domowych często uczestniczy cała rodzina. Czy obecność dzieci przy narodzinach to dobry pomysł?
To bardzo indywidualna kwestia. Przy porodach domowych położne zwykle wcześniej spotykają się z rodziną, rozmawiają z rodzicami, sądują, na ile starsze dziecko jest gotowe do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu. Bo to nie jest sytuacja „jedna dla wszystkich”. Mniejsze dzieci najczęściej reagują głównie na emocje mamy. Nie do końca rozumieją, co się dzieje, ale czują napięcie albo spokój.
Zdarza się też, że obecność dziecka utrudnia mamie poród. Jeśli kobieta martwi się, jak dziecko zareaguje na jej zachowanie, np. głośne dźwięki, zaczyna się hamować, a przecież poród wymaga pozbycia się kontroli i robienia tego, co podpowiada ciało. Nie ma jednej recepty. Każda rodzina powinna wybrać swoją drogę.
Dziękuję za rozmowę.
* Katarzyna Oleś – wieloletnia prezeska stowarzyszenia Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze urodzeni”. Położna, która niemal 40 lat przygotowywała do narodzin i przyjmowała porody domowe. Zajmuje się ekologią i filozofią rodzenia, czyli wpływem narodzin i związanych z nimi wydarzeń na życie dziecka, jego matki i ojca, rodziny, społeczeństwa.










