Drugie dziecko: kiedy poinformować starszaka o narodzinach kolejnego potomka? - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Drugie dziecko: kiedy poinformować starszaka o narodzinach kolejnego potomka?

Planer na Dobry Rok

Drugie dziecko: kiedy poinformować starszaka o narodzinach kolejnego potomka?

Rodzeństwo: starszy brat z noworodkiem

Pojawienie się drugiego dziecka w rodzinie to z jednej strony ogromna radość, z drugiej jednak trudny i pełen wyzwań czas. I o ile my, dorośli, mamy narzędzia, by odnaleźć się w nowej codzienności, o tyle dla dziecka, które wchodzi w rolę starszego brata czy siostry, to wydarzenie, które zmienia absolutnie wszystko. Jak pomóc starszakowi się w tym odnaleźć? W jaki sposób pomóc budować relacje między dziećmi? Zapytałam o to Natalię Mingę, psycholożkę pomagającą rodzicom w trudach wychowania, autorkę książki „Drugie dziecko. Nowa codzienność i nowe emocje w rodzinie”.

Jak bardzo przełomowym wydarzeniem dla dziecka jest pojawienie się rodzeństwa?

Natalia Minge*: Trudno wyobrazić sobie inne, niebędące losową katastrofą, wydarzenie, które miałyby równie wielki wpływ na życie dziecka. Zmienia się bowiem dla niego wszystko – od pozycji w rodzinie, przez ilość czasu, jaka mogą mu poświęcić rodzice po ilość dostępnej przestrzeni.

O tym, czy będzie to wydarzenie pozytywne, czy negatywne decydują głównie rodzice, którzy mogą ułatwić dziecku zaakceptowanie nowej sytuacji, złagodzić szok i zbudować warunki korzystne do zbudowania ważnej i głębokiej relacji z rodzeństwem, lub no cóż, postawić mury, które może być trudno zburzyć przez całe życie.

Natalia Minge
Natalia Minge, archiwum prywatne

Nie będziemy tu rozstrzygać, czy lepiej być jedynakiem czy mieć rodzeństwo. Zapytam jednak o to, jakie są zalety posiadania brata lub siostry.

To spora szansa dla starszego dziecka – będzie miało się z kim bawić i (co wbrew pozorom nie mniej ważne) z kim się kłócić. Będzie mógł się kimś opiekować, ale i doświadczać jego wsparcia. Będzie mógł wchodzić w świat relacji – także tych trudnych, z kimś, kto nie odejdzie, z kimś, kto jedzie z nim „na jednym wózku”.

Z pewnością codzienność starszaka nie będzie prostsza, wręcz przeciwnie, ale zarazem będzie nieskończenie bogatsza.

→ Przeczytaj również: Jak odnaleźć siebie w macierzyństwie?

Kiedy zatem powiedzieć dziecku, że będzie mieć rodzeństwo?

Im starsze dziecko, tym warto tę informację przekazać wcześniej. To jednak mniej istotne. Najważniejsze, by dowiedziało się o tym jako pierwsze, zanim jeszcze podzielimy sią tą wiadomością z rodzicami. Jeśli bowiem usłyszałoby takie wieści przypadkiem, lub, co gorsza, od osób trzecich, może poczuć się pominięte, nieważne i jego stosunek do przyszłego rodzeństwa wyjściowo może być kreowany przez poczucie niepewności i odrzucenia.

A jeśli nie przyjmie tej wiadomości dobrze?

Ma do tego prawo. My natomiast nie mamy prawa oczekiwać, że dziecko będzie zadowolone z podjętych przez nas decyzji. Naszym zadaniem jest w tej sytuacji zaakceptować uczucia dziecka, pomóc mu poradzić sobie ze złością i rozczarowaniem, a tak naprawdę oswoić się z lękiem, który często kryje się za złością i niezadowoleniem dziecka.

Trzeba przy tym pamiętać, że przekonywanie dziecka, że powinno się cieszyć i że to, co czuje, jest niewłaściwe, nigdy nie jest dobrą drogą. Dziecko być może zacznie ukrywać swoje uczucia, ale z pewnością nie ułatwi mu to poradzenia sobie z nimi.

→ Przeczytaj również: Jak budować pewność siebie u dziecka?

Tylko o ile prościej jest o tym rozmawiać z przedszkolakiem czy nastolatkiem, o tyle trudniej jest wytłumaczyć, co właściwie ma się stać dwulatkowi, dla którego mama i tata dotychczas byli wyłącznie jego.

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. W praktyce to dwulatek z większą łatwością zaakceptuje abstrakcyjną dla niego informację o rodzeństwie niż nastolatek. Ale oczekiwanie bardziej racjonalnych zachowań od tego drugiego może skończyć się ogromnym rozczarowaniem. Fakt, że starsze dziecko potrafi wyobrazić sobie przyszłość, nie chroni go w żaden sposób przed silnymi emocjami, a może prowadzić do budowania czarnych scenariuszy. Podstawą jest szczera rozmowa i mówienie prawdy.

Nie mówimy zatem, że noworodki tylko jedzą, śpią i są słodkie?

Są słodkie, to nie podlega dyskusji, ale są też różne: jedne chętnie śpią w wózku lub kołysce i nie wybudzi ich koszenie trawy za oknem, inne często płaczą, usypiają tylko na rękach albo wymagają nieustannego noszenia w chuście.

Warto zatem mówić dziecku od samego początku, że nie ma jednego możliwego scenariusza. Rozmawiajcie, jak może być i co może się zdarzyć. Pytajcie dziecka, jak chciałoby, a jak nie chciałoby, żeby było. To pomoże też dowiedzieć się, jak dziecko wyobraża sobie przyszłość, czego oczekuje i czego się obawia.

rodzeństwo: brat i siostra

Włączać starszaka w przygotowania na narodziny kolejnego potomka?

Jeśli ono tego chce, to jak najbardziej. Ale dobrze też nie iść tu za daleko: włączajmy dziecko w przygotowania, ale tylko na tyle, na ile jesteśmy gotowi zaakceptować jego decyzje. Nie pozwoliłabym czterolatkowi decydować o kolorze ścian, o kolorze pościeli – jak najbardziej.

Zakładam zatem, że pozwolenie dziecku na wybór imienia dla brata czy siostry też nie jest najlepszym pomysłem?

Pomysłowość dzieci nie zna granic, a imię to coś, z czym człowiek musi iść przez całe życie. Można jednak poprosić starszaka o radę, np. jeżeli mamy wybrane dwa imiona i nie możemy się zdecydować, które nadać.

Chciałam jeszcze zapytać o różnicę wieku, bo to coś, co jednak zawsze ludzi interesuje. Jedni mówią, że im mniejsza, tym lepiej, inni – przeciwnie. Kto ma rację?

Zobacz także
dziewczyna z bolącym gardłem

To zależy. Jeśli chodzi o relację między rodzeństwem, to faktycznie  relacja w zależności od różnicy wielu budowana jest inaczej – im mniejsza, tym jest bardziej symetryczna i szybciej istnienie tej różnicy traci znaczenie.

Z kolei jeśli różnica wieku między dziećmi jest większa, trudniej o symetrię i relacje równorzędne mogą pojawić się dopiero w wieku dorosłym.

Na dobrą sprawę jednak różnica wieku nie musi wcale wpływać na jakość relacji. W każdym przypadku może być równie dobra…

… albo zła.

To już w dużej mierze zależy od nas, rodziców. Okazuje się bowiem, że relację między dziećmi wbrew pozorom wcale nie tak łatwo zniszczyć, jesteśmy wszak genetycznie predysponowani do życia w dużych rodzinach, ale istnieją niezawodne sposoby na utrudnianie dzieciom wspólnego życia.

Z dzieciństwa pamiętam, że nieustannie porównywano mnie do młodszego brata: on taki spokojny, mnie wszędzie pełno. Nienawidziłam tego.

Porównywanie faktycznie może zniszczyć relację między rodzeństwem, podobnie jak obciążanie obowiązkami tylko jednego z dzieci (szczególnie, jeżeli związane są z opieką nad rodzeństwem). Źródłem problemów może być też obarczanie winą za konflikty jednej ze stron.

Paradoksalnie utrudnieniem w relacji może być także stosowanie „sprawiedliwości” polegającej na dawaniu każdemu tego samego. Z dużym prawdopodobieństwem każda ze stron będzie się wtedy czuła niezadowolona i będzie miała wrażenie, że ten drugi dostał „więcej”, bo skoro ja dostałem nie to, co chcę, to on pewnie ma to, czego chciał, więc ma lepiej. Często tą samą optykę przyjmują wtedy obie strony i nasze starania kończą się frustracją wszystkich. Lepsza w rodzinie jest polityka każdemu według potrzeb, niż każdemu po równo.

Rozmawiamy o budowaniu i burzeniu relacji między rodzeństwem, ale w Twoje książce „Drugie dziecko. Nowa codzienność i nowe emocje w rodzinie” podkreśliłam sobie takie zdanie: „nie ma możliwości zbudowania relacji pomiędzy dwojgiem dzieci”. To trochę burzy tok naszych rozważań.

Nie do końca, bo my tu mówimy o tym, co może ułatwić albo utrudnić budowanie relacji, ale faktycznie nie można zbudować jej za kogoś. Wpływ rodziców na to, co wydarzy się między potomstwem, jest siłą rzeczy ograniczony.

W większości przypadków wystarczy nie stawiać barier, a więź sama się ukształtuje, choć współczesny świat nie do końca temu sprzyja. Bliska relacja nie oznacza jednak, że dzieci nie będą się kłócić czy że nie dojdzie do rękoczynów. Dojdzie z pewnością, jednak to nie one są największym zagrożeniem, lecz brak kontaktu i zainteresowania między dwojgiem ludzi.

Dziękuję za rozmowę.

*Natalia Minge –  psycholożka pomagająca rodzicom w trudach wychowania oraz wspierania rozwoju dzieci. Działa w duchu Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Jest trenerką Komunikacji Opartej na Empatii oraz autorką kilkunastu książek skierowanych do rodziców i dzieci. Mama czwórki dzieci.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

(c) 2012-2024 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl