Pamiętniki prenatalne, czyli jak zostać autorem pierwszej książki dla swojego dziecka. - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Pamiętniki prenatalne, czyli jak zostać autorem pierwszej książki dla swojego dziecka.

Planer na Dobry Rok

Pamiętniki prenatalne, czyli jak zostać autorem pierwszej książki dla swojego dziecka.

Ciąża to taki wyjątkowy czas… Oczywiście, wiesz o tym.

Myślałaś kiedyś, co zrobić, aby zatrzymać te chwile na dłużej, na jeszcze dłużej, na zawsze?

Na pewno myślałaś. Być może masz już za sobą „sesję brzuszkową” u kreatywnego fotografa, być może masz już fotki z badania usg, a może nawet krótki film, jak Twój maluch spędza czas wolny w Twoim brzuchu ssąc kciuk i przygotowując się do życia „na lądzie”…

A myślałaś o czymś jeszcze bardziej prywatnym? Co to takiego? Prenatalny pamiętnik Twojego dziecka!

Spróbuj spojrzeć na brzuszkowe dorastanie Twojego malucha z perspektywy… samego maluszka. Wyobraź sobie, co myśli, co czuje, nad czym się zastanawia. Wsłuchaj się w sygnały, które Ci wysyła. Małe kopnięcia, prostowanie nóżek, przeciąganie się? Opisz to z jego/ jej perspektywy. To świetne ćwiczenie dla Ciebie, bo masz okazję zaprzyjaźnić się ze swoim dzieckiem jeszcze bardziej. Taki pamiętnik będzie też doskonałą pamiątka dla Twojego dziecka. Możesz go czytać za kilka lat swojemu przedszkolakowi, który będzie poszukiwał odpowiedzi na wiele pytań, w tym na pytanie „Co ja robiłem/ robiłam w brzuchu?”. Takie wspólne czytanie będzie miało pozytywny wpływ nie tylko na waszą relację, ale także na rozwój dziecięcej tożsamości i inteligencji intrapersonalnej Twojego przedszkolaka. Zróbcie sobie prezent! Zacznij pisać już dziś! Ja pisałam i bardzo lubimy do tego wracać Wrzucam fragment.

BIANKA 29 TYGODNI W BRZUCHU MAMY

No tak, to chyba już czas, aby się grafomańsko ujawnić. To, że nie płaczę i nie krzyczę wniebogłosy wcale nie znaczy, że mnie nie ma. Jestem , jestem… siedzę sobie w mamuśkowym brzuchu i nawijam pępowinę raz na lewą rączkę, raz na prawą i tak czas leci.

Popołudniami jest trochę nudno – leżę sobie głową w dół i patrzę na moje stopy. Jejku, ale one są wielkie! I wtedy myślę, jak tu zrobić, żeby te stopy były jeszcze dalej ode mnie- bo wtedy lepiej je widać. I tak pcham z całej siły i one się wtedy oddalają… Niesamowite! Tylko nie wiem, czy to się mamie podoba, bo tak wtedy ciężko oddycha i serce jej szybciej bije. A jak cofnę te stópki do siebie to mama się cieszy. Nie wiem co w tym fajnego, jak już nie pcham, bo ja wolę pchać!

A, no i mam fajnego małego przyjaciela w tym świecie Poza Brzuchem. Przed południem często go nie ma, bo siedzi w przedszkolu, ale jak potem wraca to jest fajnie! Krzyczy, biega, skacze i puszcza fajne hity o krasnoludkach i ciuchci. Czasem nawet do mnie gada. Mówi wtedy do pępka mamy, a potem wydaje takie śmieszne dźwięki. Lubię mojego małego przyjaciela. Ma na imię Julia. Ale będzie kosmos, jak się wreszcie spotkamy Poza Brzuchem! Słyszałam, jak mówiła, że będzie mnie wszędzie nosić i całować. Mama się boi, że coś przyniesie mi z tego przedszkola. Nie wiem czemu się boi, jakby nie wiedziała, że dzieci lubią dostawać prezenty. Mówiła coś o Infekcjach i Wirusach, a i o Bakteriach wspominała. Podobno najbardziej się boi, że mi Julia Rotawirusa przyniesie – to musi być jakiś super hiper transformers!

36 TYDZIEŃ W BRZUCHU MAMY – BIANKA

Potwornie tu ciasno! Już nóżek nie mogę wyprostować, o przewróceniu na drugi bok też nie ma już mowy. No i ciągle tak mi się chce spać. Mama to się nawet martwi, że ja tak śpię i śpię. Tata przyniósł takie magiczne urządzenie z głośnikiem i słuchają mojego serduszka. Ja też słyszę, bo bije tak głośno! Najbardziej w tym badaniu pomaga moja siostra – od razu się zjawia jak mama tylko odpali serduszkowy sprzęt. Czasami to sobie myślę, że lepiej już byłoby wyjść do świata Poza Brzuchem. Ale coś mi mówi, że jeszcze trochę muszę tu podojrzewać. Ciasno i nudno. No właśnie nudno – bo ile można patrzeć na swoje stopy, ciumkać palec albo ciągnąć za kabelek. A, no bo ja mam tu taki kabelek, który łączy mnie z mamą. Różne pyszności, które mama zje lub wypije pędzą do mnie tym kabelkiem. Ostatnio mi się niestety troszkę zaplątał i gdzieś mnie tu po szyi drapie ten mój kabelek, to go lepiej nie ruszam. Wiem, że mama ma już przez niego spore nerwy.

Zobacz także

Byłam na pikniku majowym z moimi rodzicami i z Julią. Daleka droga na ten piknik… Wytrzęsło mamę po tych polskich drogach i mnie przy okazji też. Ale w nagrodę po tym wszystkim kabelkiem przyszło pyszne ciasto z truskawkami, takie piknikowe. Julia pół dnia siedziała w zimnej wodzie w rzece, niby tylko po kolana, ale rano zbudziły nas wielkie gile z nosa, z którymi Julia nie mogła sobie poradzić. Mama mówi, że to po tej zimnej wodzie. No ja nie wiem, cały czas jestem w wodzie i żadnego kataru nie mam…

Piszcie… Powodzenia.

Gosia Tyszkowska

 

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
(c) 2012-2024 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl