Rozwód nie odbiera praw rodzicielskich. Co decyduje o tym, jak rodzice wychowują dziecko po rozstaniu?

Redaktor naczelna biokurier.pl i mamywsieci.pl. Laureatka I nagrody w konkursie…
Z tego artykułu dowiesz się:
Rozstanie rodziców to dla dziecka rewolucja. To, jak przejdzie przez ten kryzys, zależy niemal wyłącznie od dorosłych. Niestety, w emocjonalnym kłębowisku rozwodu partnerzy rzadko rozstają się w zgodzie. I choć prawo nie odbiera automatycznie władzy rodzicielskiej żadnej ze stron, rzeczywistość na sali sądowej bywa brutalna. Co naprawdę decyduje o tym, jak po rozstaniu będziemy wychowywać wspólne dzieci? O błędach, które najczęściej popełniamy w sądzie, opiece naprzemiennej i o tym, dlaczego głos nastolatka potrafi wywrócić proces do góry nogami, rozmawiam z adwokat Dominiką Tomaszewską, specjalizującą się w prawie rodzinnym i oświatowym.
Rozwód nie oznacza utraty praw do dziecka. Kiedy interweniuje sąd?
Myślę, że nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że wiele osób nadal uważa, że rozwód automatycznie oznacza ograniczenie albo nawet pozbawienie władzy rodzicielskiej jednego z rodziców. To mit?
Adwokat Dominika Tomaszewska*: Tak. Sam rozwód czy rozstanie rodziców nie oznacza automatycznie ograniczenia władzy rodzicielskiej. Dla sądu kluczowe jest przede wszystkim to, czy rodzice są w stanie współpracować w sprawach dotyczących dziecka i wspólnie podejmować najważniejsze decyzje.
Prawo zakłada, że po rozstaniu rodzice nadal powinni wspólnie wykonywać swoje obowiązki wobec małoletniego dziecka. Dlatego często przygotowuje się porozumienie rodzicielskie (wychowawcze), które ma porządkować zasady współpracy i ułatwiać codzienne decyzje. Jeśli takiego porozumienia nie ma albo nie działa w praktyce, sąd powinien uregulować tę sytuację.

Nie chodzi zatem o sam fakt konfliktu, ale o to, jak przekłada się on na funkcjonowanie dziecka.
Samo to, że rodzice się rozstają albo mają odmienne zdania, nie jest niczym wyjątkowym. Sąd patrzy przede wszystkim na to, czy mimo konfliktu/rozstania są w stanie współdziałać w najważniejszych sprawach dotyczących dziecka, np. leczenia, wyboru szkoły, terapii czy zajęć dodatkowych.
Jeżeli każda decyzja staje się przedmiotem sporu, rodzice wzajemnie blokują swoje działania, utrudniają kontakt z dzieckiem albo wykorzystują dziecko w konflikcie, wtedy sąd może uznać, że dobro dziecka jest zagrożone. W takich sytuacjach może dojść do ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców albo nawet obojgu.
Tego typu decyzje sądu często budzą silne emocje.
Wiele osób odbiera to jako odebranie praw do dziecka, a to przecież nie o to chodzi. Ograniczenie władzy rodzicielskiej może mieć różny zakres. Czasami polega na tym, że jeden z rodziców samodzielnie podejmuje decyzje w określonych obszarach, a czasami sąd dodatkowo ustanawia nadzór kuratora. Zdarza się też, że sąd kieruje rodziców na terapię czy warsztaty kompetencji rodzicielskich, żeby pomóc im poprawić komunikację i nauczyć się współdziałania.
💡 Warto wiedzieć
Sprawdź, jak wygląda zgoda na wyjazd dziecka za granicę i co musisz wiedzieć, by uniknąć problemów w relacjach z byłym partnerem oraz przed urzędem celnym.
Opieka naprzemienna: kiedy jest możliwa i jak ją oceniają sądy?
Kiedy mówimy o najdalej idącej ingerencji, czyli pozbawieniu władzy rodzicielskiej?
To rzeczywiście najbardziej radykalna forma ingerencji i stosowana jest w szczególnych przypadkach. Przykładem może być sytuacja, gdy rodzic na stałe wyjeżdża za granicę i traci kontakt z dzieckiem oraz nie interesuje się jego sprawami. Długotrwale nie ma z nim kontaktu i się nie angażuje w opiekę nad dzieckiem.
Inną podstawą do pozbawienia władzy rodzicielskiej jest jej nadużywanie lub rażące zaniedbywanie dziecka. Zawsze jednak musi to mieć charakter trwały lub poważny. Wniosek o wszczęcie takiej sprawy może złożyć drugi rodzic, ale również instytucje, np. szkoła, jeśli zauważy niepokojące sygnały.
Czy takie decyzje są ostateczne?
Zarówno w przypadku ograniczenia władzy, jak i jej pozbawienia – tego typu rozstrzygnięcia nie są na zawsze. Sytuacja rodzinna na przestrzeni czasu może się zmienić. Jeżeli zmieniają się okoliczności, np. rodzice zaczynają się porozumiewać, podejmują terapię, poprawia się ich współpraca albo rodzic chce wrócić do życia dziecka, sąd może zmienić wcześniejsze orzeczenie.
Podstawą jest to, jak wygląda aktualna sytuacja dziecka i czy jego dobro jest właściwie zabezpieczone.
Załóżmy jednak, że rodzice znaleźli nić porozumienia i potrafią współpracować. Czy w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem będzie opieka naprzemienna?
O tym, czy będzie to dobre rozwiązanie, należy zapytać przede wszystkim psychologów, bo to oni oceniają potrzeby emocjonalne i rozwojowe dziecka. Z perspektywy prawa trzeba przede wszystkim podkreślić, że opieka naprzemienna nie jest wprost uregulowana w przepisach. Nie ma jednej, ustawowej definicji takiego modelu organizacji opieki nad dzieckiem. Traktuje się ją jako jeden ze sposobów wykonywania władzy rodzicielskiej, który to został wypracowany przez orzecznictwo sądów.
I, co ciekawe, podejście sądów do opieki naprzemiennej nie jest jednolite. Część sędziów uważa, że częste zmiany miejsca pobytu dziecka mogą zaburzać jego poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Inni z kolei wychodzą z założenia, że jeśli oboje rodzice są zaangażowani i potrafią współpracować, to takie rozwiązanie może być korzystne dla dziecka.
Od czego więc zależy, czy sąd się na nie zdecyduje?
Ważne jest porozumienie rodziców. Jeśli są w stanie się dogadać, wypracować zasady i realnie je stosować, to szanse na opiekę naprzemienną są większe. Ale nawet wtedy sąd bada, czy takie rozwiązanie jest zgodne z dobrem dziecka. Bierze pod uwagę m.in. jego wiek, potrzeby emocjonalne, relacje z każdym z rodziców czy też ogólną sytuację danej rodziny.
💡 Warto wiedzieć
Rozwód a dzieci: jak je wspierać, gdy rodzice się rozstają. Jak pomóc im przejść przez ten trudny proces bez emocjonalnych ran?
Wysłuchanie dziecka w sądzie. Kiedy i jak się odbywa?
Czy dzieci są wysłuchiwane w sprawach rodzinnych?
Tak, dziecko może być wysłuchane w każdej sprawie rodzinnej, jeśli pozwala na to jego wiek, rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości. W praktyce coraz częściej sądy z tej możliwości korzystają.
Wysłuchanie odbywa się jednak w szczególnych warunkach. Dziecko nie jest przesłuchiwane na sali rozpraw i nie odbywa się to w obecności stron czy pełnomocników. Spotkanie ma miejsce w spokojnym, odrębnym pomieszczeniu, zwykle tylko z udziałem sędziego. Coraz częściej w takich czynnościach uczestniczy również psycholog, który pomaga ocenić sytuację dziecka i zadbać o jego komfort psychiczny. W toku postępowania, co do zasady, wysłuchanie dziecka może nastąpić tylko raz.
Jak to wygląda w praktyce?
Na początku to rozmowa bardzo ogólna. Sąd pyta o szkołę i ogólne zainteresowania. Z czasem, jeśli dziecko się otworzy i chce w ogóle z sędzią rozmawiać, sąd może przejść do bardziej szczegółowych pytań dotyczących sytuacji rodzinnej dziecka. Oczywiście nie powinien wprost pytać: „z kim chcesz mieszkać” czy „z kim chcesz się widywać”. Chodzi raczej o poznanie sytuacji dziecka i jego perspektywy.
Co ważne, dziecko nie ma obowiązku wypowiedzi. Jeśli nie chce rozmawiać, sąd tego nie powinien wymuszać. Zgodnie z przepisami jeśli dziecko odmawia udziału w wysłuchaniu, sąd odstępuje od tej czynności.
A co w sytuacji, gdy nastolatek mówi wprost, że nie chce realizować kontaktów ustalonych przez sąd?
Sąd zawsze bierze pod uwagę zdanie dziecka i jego rozsądne życzenia, ale nie jest to jedyne kryterium. W przypadku nastolatków może dochodzić m.in. do konfliktu lojalnościowego albo silnych emocji, które wpływają na ich decyzje. Każda taka sprawa wymaga bardzo ostrożnej oceny, zarówno sytuacji rodzinnej, jak i tego, skąd taka odmowa kontaktu wynika.
Nie ma jednak co ukrywać, że dzieci rosną i w wieku np. 12-13 lat mają już „własne życie” i naturalnie zaczynają inaczej organizować swój czas. Zdarza się, że dziecko mówi wprost, że nie chce regularnych spotkań w określonych terminach z rodzicem drugoplanowym, np. w weekendy, bo woli spędzać ten czas z rówieśnikami albo przeznaczyć go na naukę czy swoje zainteresowania.
W takich sytuacjach sąd staje przed trudnym zadaniem. Z jednej strony bierze pod uwagę stanowisko dziecka, z drugiej drugi rodzic nadal ma prawo do kontaktu i budowania relacji. Dlatego orzeczenia dotyczące kontaktów z nastolatkami często wymagają większej elastyczności.
W takich sprawach sędziowie zachęcają rodziców do współpracy i dostosowania się do zmieniających się potrzeb dziecka. Nawet najlepiej napisane orzeczenie sądu nie zastąpi codziennej relacji, bieżącego porozumienia między rodzicem a dzieckiem czy zdrowego rozsądku.
💡 Warto wiedzieć
Rozstanie rodziców a dziecko. Jak mu pomóc? Dowiedz się, jak ułatwić maluchowi odnalezienie się w nowej rzeczywistości i skutecznie odbudować jego poczucie bezpieczeństwa.
Najczęstsze błędy rodziców w sprawach o opiekę nad dzieckiem
Zatrzymajmy się jeszcze na moment przy praktyce sądowej. Jakie są najpoważniejsze błędy, które rodzice popełniają w takich sprawach? Mam na myśli sytuacje, w których, myśląc, że grają na swoją korzyść, w rzeczywistości mogą sobie zaszkodzić.
Jednym z podstawowych błędów jest przedstawianie wyłącznie drugiego rodzica w sposób skrajnie negatywny, przy jednoczesnym powoływaniu się na ogólne, często nieudokumentowane zarzuty. Pojawiają się twierdzenia np., że ktoś nie ma kompetencji rodzicielskich, nie interesował się dzieckiem od zawsze, nie realizował obowiązków, mimo że wcześniej takie kwestie nie były nigdy formalnie podnoszone. To bardzo częste zjawisko.
Oczywiście sąd bardzo szybko weryfikuje wiarygodność takich twierdzeń. Jeżeli przez lata nie było reakcji, a nagle pojawiają się na potrzeby postępowania, taki rodzic traci na wiarygodności.
Kolejnym błędem jest selektywne wykorzystywanie korespondencji, maili czy wiadomości SMS. Rodzice często przedstawiają obszerne fragmenty rozmów, które w rzeczywistości nie dają pełnego obrazu sytuacji, a jedynie mają wzmocnić jedną narrację. To jednak widać, kiedy materiał dowodowy jest tworzony pod sprawę, np. poprzez prowokowanie konfliktów czy generowanie wiadomości tylko po to, by później wykorzystać je w postępowaniu.
Trzecim, bardzo poważnym błędem jest stawianie zarzutów o charakterze skrajnym, w tym dotyczących rzekomej przemocy, bez twardych podstaw dowodowych. Zdarza się, że takie zawiadomienia trafiają do organów ścigania, co uruchamia dodatkowe procedury zabezpieczające.
Nawet jeśli finalnie postępowanie zostaje umorzone, sam fakt jego wszczęcia może na długi czas wpłynąć na relację rodzica z dzieckiem. I tego czasu, tego utraconego kontaktu, często nie da się już później odzyskać. W efekcie najbardziej cierpią dzieci, bo są wciągane w konflikt dorosłych, który w ogóle nie powinien ich dotyczyć.
Czy da się przejść przez rozstanie tak, żeby nie eskalować konfliktu? Czy da się wypracować kompromis?
Tak, ale wymaga to świadomej decyzji po obu stronach. Zanim rodzice zdecydują się na postępowanie sądowe, powinni, jeśli to możliwe, spróbować innych form rozwiązywania konfliktów. Mediacja jest tu jednym z podstawowych narzędzi. Często prowadzą ją osoby, które mają również przygotowanie psychologiczne czy prawnicze i pomagają uporządkować komunikację.
W wielu przypadkach pomocna jest też terapia rodzinna lub konsultacje psychologiczne, które pozwalają zrozumieć potrzeby dziecka i mechanizmy konfliktu.
Równie ważna jest konsultacja z prawnikiem specjalizującym się w sprawach rodzinnych. Chodzi o to, żeby rodzice wiedzieli, jak wygląda postępowanie sądowe, jakie dowody mają znaczenie, ile takie sprawy trwają i jakie mogą mieć konsekwencje, także dla dziecka.
Często dopiero wtedy rodzice zaczynają patrzeć na sytuację bardziej realistycznie i są w stanie odejść od emocji na rzecz kompromisu. Jeżeli rodzice są w stanie wspó

