Przebodźcowane dziecko: objawy i przyczyny - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Przebodźcowane dziecko: jak je rozpoznać? Objawy, przyczyny i pomoc

Partner serwisu
Partner portalu

Przebodźcowane dziecko: jak je rozpoznać? Objawy, przyczyny i pomoc

przebodźcowana dziewczynka zmęczona siedzi nad książkami

Dziecko wraca ze szkoły rozdrażnione, szybko się złości albo trudno mu się skupić. Czy to zwykłe zmęczenie po intensywnym dniu, czy sygnał, że układ nerwowy jest przeciążony? Julia Dykla-Bień, psycholożka dziecięca z krakowskiego centrum diagnostyczno-terapeutycznego Fiklon, opowiada o przebodźcowaniu dzieci, presji codzienności i tym, dlaczego czasem najlepszym wsparciem jest chwila nudy.

Przebodźcowanie to nie zwykłe zmęczenie. Co dzieje się z układem nerwowym dziecka?

Słowo „przebodźcowanie” odmieniamy dziś przez wszystkie przypadki. Co kryje się za tym określeniem? I jak odróżnić przebodźcowanie od zmęczenia?

Julia Dykla-Bień*: Zmęczenie i przebodźcowanie często idą ze sobą w parze, ale nie oznaczają tego samego. Kiedyś natknęłam się na porównanie, które bardzo mi się spodobało. Zmęczenie jest jak rozładowująca się bateria. Potrzebujemy odpoczynku, snu i energia wraca. Przebodźcowanie przypomina raczej sytuację, kiedy w komputerze otwieramy jednocześnie kilkadziesiąt kart i nagle cały system się zawiesza.

Mówiąc najprościej, przebodźcowanie to stan, w którym do układu nerwowego dociera więcej bodźców, niż jest on w stanie przetworzyć. Dotyczy to również dorosłych, ale dzieci są na to znacznie bardziej narażone. Ich układ nerwowy cały czas się rozwija i dopiero uczy się filtrowania informacji.

Co wtedy dzieje się w organizmie dziecka?

Kiedy bodźców jest za dużo, mózg zaczyna odbierać sytuację jako zagrożenie. Uruchamiają się mechanizmy odpowiedzialne za reakcję alarmową. Dużą rolę odgrywa tu ciało migdałowate, czyli struktura mózgu, która pomaga wykrywać niebezpieczeństwa. W takiej chwili przejmuje kontrolę i odcina łączność z korą przedczołową, czyli obszarem odpowiadającym za logiczne myślenie, planowanie czy kontrolę impulsów. Dlatego z przebodźcowanym dzieckiem często nie da się dogadać.

Stąd płacz, krzyk, czasem wycofanie?

Tak. U jednych zobaczymy krzyk, płacz czy napad złości. U innych pojawia się zamrożenie, wycofanie, milczenie, odcięcie od otoczenia. To dwie różne reakcje na ten sam mechanizm przeciążenia układu nerwowego.

W dzisiejszym świecie o takie przeciążenie nietrudno.

To prawda. Ilość informacji, z którymi stykają się dzieci, jest ogromna. Kiedyś świat dziecka kończył się na domu, szkole i podwórku. Dzisiaj, dzięki internetowi, docierają do niego informacje z całego świata. Do tego dochodzi wszechobecny hałas, dźwięki powiadomień, bardzo dynamiczne bajki, media społecznościowe i fakt, że dzieci coraz częściej funkcjonują jednocześnie w świecie realnym i cyfrowym. To wszystko sprawia, że układ nerwowy niemal bez przerwy musi filtrować kolejne bodźce. I czasem zwyczajnie przestaje sobie z tym radzić.

Julia Dykla-Bień
Julia Dykla-Bień, archiwum prywatne

Gdy przeciążenie trwa długo, cierpią emocje, koncentracja i pamięć

Co w sytuacji, gdy taki stan się utrzymuje?

Jeśli dziecko przez dłuższy czas funkcjonuje w stanie przeciążenia, może zacząć wypracowywać pewne wzorce funkcjonowania, które pozostaną z dzieckiem na dłużej.

Jednym z obszarów, w których widzimy skutki chronicznego przebodźcowania, są emocje. Dziecko może mieć coraz większą trudność z samoregulacją, czyli z rozpoznawaniem i kontrolowaniem swoich stanów emocjonalnych. Czasem będzie reagować gwałtownie, np. wybuchem złości, płaczem, frustracją, nawet w sytuacjach, które z perspektywy dorosłego wydają się niewielkie.

Ale reakcja może też wyglądać zupełnie inaczej. Układ nerwowy, który przez długi czas jest przeciążony, może zacząć się chronić poprzez odcięcie. Dziecko wtedy wycofuje się, zamyka w sobie, ma trudność z kontaktem ze swoimi emocjami i ich wyrażaniem.

❤️ Emocje dziecka

O tym, co dzieje się z dzieckiem, kiedy emocje stają się zbyt silne, pisaliśmy szerzej w osobnym artykule.

To ważne, co mówisz, zwłaszcza że coraz częściej obserwujemy, jak wiele dzieci mierzy się z trudnościami emocjonalnymi i psychicznymi.

One nie biorą się znikąd. Przewlekłe zmęczenie i pozostawanie w stanie ciągłej gotowości zwiększają u dziecka ryzyko rozwoju zaburzeń lękowych, depresyjnych czy wypalenia. Przebodźcowanie wpływa także na funkcje poznawcze. Kiedy układ nerwowy jest przeciążony, mózg ma większą trudność z filtrowaniem informacji i skupieniem uwagi. Kora przedczołowa gorzej radzi sobie z planowaniem i przewidywaniem konsekwencji. Wpływa to także na wyższy poziom impulsywności oraz zaburza tzw. przerzutność uwagi, czyli umiejętność przechodzenia od skupienia na jednym zadaniu do drugiego.

Co więcej, organizm w stanie przewlekłego stresu wydziela hormony stresu, które mają negatywny wpływ na hipokamp, czyli strukturę mózgu odpowiedzialną za procesy pamięciowe. Dziecku trudniej jest wtedy zapamiętywać informacje, uczyć się i przyswajać nową wiedzę.

 Jak rozpoznać sygnały przeciążenia?

Czy dziecko samo potrafi powiedzieć, że jest przebodźcowane?

Może nie użyć tego słowa, ale powie, że jest zmęczone, nie ma siły. Problem w tym, że my, dorośli, nie zawsze traktujemy te słowa dosłownie. Czasem próbujemy przekonać dziecko, że przesadza, czasem bagatelizujemy jego zmęczenie albo zaczynamy się z nim przekomarzać. A wystarczyłoby uważnie posłuchać tego, co mówi.

A jeśli nie mówi?

Rodzice powinni zwracać uwagę na sygnały, które pojawiają się w zachowaniu i w ciele dziecka. Czasem przemęczenie może objawiać się bólami głowy albo brzucha, trudnościami ze snem. Może pojawić się także problem z koncentracją, zapamiętywaniem czy skupieniem uwagi. Są też sygnały emocjonalne. Dziecko może mieć mniejszą tolerancję na frustrację, częściej wybuchać złością, być stale napięte, płaczliwe albo wycofywać się z kontaktu i aktywności, które wcześniej sprawiały mu przyjemność.

To zawsze będzie przebodźcowanie?

Nie. Każdy z tych sygnałów może mieć różne przyczyny. Jeśli coś w zachowaniu dziecka nas niepokoi albo widzimy, że trudności się nasilają, dobrze skonsultować się ze specjalistą. Taka rozmowa pomaga spojrzeć na sytuację z dystansu, lepiej zrozumieć dziecko i znaleźć źródło problemu.

📱 Nawyk i ekrany

Dziecko za dużo siedzi przed telefonem?

Jak ograniczyć ekran bez ciągłych kłótni? Sprawdź, co może pomóc wprowadzić granice bez codziennych przepychanek.

👉 Przeczytaj artykuł: Dziecko za dużo siedzi przed telefonem? Jak ograniczyć ekran bez ciągłych kłótni

 

Mówimy o nadmiarze bodźców, ale zastanawiam się, czy my – rodzice – nie dokładamy do tego czasem swojej cegiełki. Myślę tu o organizowaniu dzieciom codzienności.

Zdecydowanie. Współczesne dzieciństwo wygląda inaczej niż to, które pamiętamy z własnego doświadczenia czy opowieści naszych rodziców. Dzieci mają dziś często szczegółowo zaplanowany każdy dzień. Jest szkoła, zajęcia dodatkowe, treningi, różnego rodzaju aktywności. Oczywiście wiele z tych rzeczy daje im rozwój i radość, ale czasem brakuje przestrzeni na swobodę.

Mam na myśli czas, który nie ma konkretnego celu ani scenariusza przygotowanego przez dorosłych. Zabawę, która nie musi być edukacyjna, rozwijająca ani prowadzić do określonego efektu. Taką, podczas której dziecko samo wymyśla zasady, podejmuje decyzje i sprawdza, co je interesuje.

To przywołuje wspomnienie godzin spędzonych na trzepaku i zabaw wymyślonych na poczekaniu.

Jako dzieci mieliśmy często więcej autonomii i mniej stałego nadzoru dorosłych. Dziś rodzice oczywiście robią to z troski, chcą chronić swoje dzieci i zapewnić im jak najlepsze warunki. Jednak kiedy dziecko jest cały czas prowadzone, kontrolowane i wyręczane w podejmowaniu decyzji, ma mniej okazji, żeby uczyć się na własnych błędach.

Nuda to przestrzeń dla wyobraźni

Przypomniała mi się rozmowa z psycholożką dziecięcą Eweliną Opalko, która powiedziała, że nuda jest przestrzenią, w której dziecko zaczyna tworzyć i korzystać z wyobraźni.

Podpisuję się pod tymi słowami. Nuda jest potrzebna. Kiedy słyszymy: „Nudzi mi się” i natychmiast podsuwamy gotową rozrywkę, zabieramy dziecku możliwość zatrzymania się i sprawdzenia, co samo chciałoby zrobić.

To właśnie z takich chwil często rodzi się kreatywność. Dziecko zaczyna kombinować, wymyślać zabawy, szukać własnych rozwiązań. Nuda nie jest pustką, którą trzeba natychmiast czymś zapełnić.

🧠 Rozwój dziecka

Nuda, która rozwija

Dlaczego dzieci czasem powinny się nudzić? Dowiedz się, jak brak gotowych bodźców wpływa na kreatywność, samodzielność i wyciszenie emocjonalne.

👉 Przeczytaj wywiad: Nuda, która rozwija: dlaczego dzieci czasem powinny się nudzić

Stanę w obronie rodziców, bo wiem po sobie, że robimy tak z troski. Chcemy dać dzieciom jak najwięcej możliwości.

Zobacz także
Cyfrowe BHP, które powinien znać każdy rodzic

Oczywiście, ja też wierzę, że w wielu przypadkach wynika to z troski rodziców. Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do ogromnej liczby możliwości. Jeszcze stosunkowo niedawno wybór zajęć dodatkowych był dużo mniejszy. Dziś, szczególnie w większych miastach, w jedno popołudnie możemy zawieźć dziecko na robotykę, garncarstwo czy jazdę konną.

Jeśli połączymy tę dostępność z naturalną potrzebą rodzica, żeby dziecko rozwijało swoje talenty, odkrywało świat i miało w życiu jak najwięcej szans, decyzja o zapisaniu go na kolejne zajęcia wydaje się logiczna. Przez to jednak codzienność wielu rodzin przypomin