Dwulatek nudzi się nową zabawką po dwóch dniach. Dlaczego tak się dzieje - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Dwulatek nudzi się nową zabawką po dwóch dniach. Dlaczego tak się dzieje

Partner serwisu
Partner portalu

Dwulatek nudzi się nową zabawką po dwóch dniach. Dlaczego tak się dzieje

Dwulatek nudzi się nową zabawką po dwóch dniach. Dlaczego tak się dzieje

Nowe pudełko wjeżdża do pokoju w piątek. W sobotę dziecko bawi się nim przez pół godziny, w niedzielę rzuca okiem i idzie wyjmować garnki z szafki. W poniedziałek zabawka leży tam, gdzie ją zostawiono, a rodzic ma poczucie wyrzuconych pieniędzy i myśl, że następnym razem trzeba kupić coś lepszego.

Zwykle to nie jest problem z zabawką. To zderzenie z tym, jak w tym wieku wygląda uwaga i czego dwulatek naprawdę potrzebuje od przedmiotu, który dostaje do rąk. Pytanie „jaka zabawka dla 2 latka będzie dobra” wraca u rodziców przy każdych urodzinach i przy każdym prezencie od rodziny.

Zabawki dla dwulatka

Uwaga dwulatka mierzy się w minutach, nie w godzinach

Dwuletnie dziecko skupia się na jednej rzeczy krótko — od kilku do kilkunastu minut, zależnie od dnia, zmęczenia i tego, ile się przedtem działo. To nie jest wada charakteru ani brak zainteresowania. Tak działa układ nerwowy na tym etapie i tyle koncentracji ma teraz do dyspozycji.

Drugi mechanizm to opanowanie. Maluch powtarza czynność dziesiątki razy, aż ją opanuje: wsypuje i wysypuje, wkłada kształty do sortera, otwiera i zamyka. Sortery, wieże do układania i pojemniki z pokrywką działają na dzieci w tym wieku właśnie dzięki tej powtarzalności. W momencie, w którym zaczyna mu wychodzić za każdym razem, zabawka przestaje być ciekawa — bo zagadka została rozwiązana. Zabawka „na dwa dni” często oznacza po prostu zabawkę z jedną zagadką.

Stąd bierze się fenomen garnków, pilota i kartonu po butach. One nie mają jednej zagadki. Można je otwierać, przenosić, wkładać w nie inne rzeczy i za każdym razem wymyślić coś innego.

Zabawka zamknięta i zabawka otwarta

Zamknięta ma jeden sposób użycia i jeden efekt: naciskasz, coś gra. Robi wrażenie w sklepie, wyczerpuje się w tydzień. Otwarta nie ma z góry określonego scenariusza — klocki z drewna, zestawy do zabawy w dom, pojazdy do pchania, jeździk, zabawki na sznurku do ciągnięcia, kreatywne zabawki do rysowania, maty i pojemniki do przesypywania. Dziecko za każdym razem nadaje im nową rolę, więc wracają do zabawy przez miesiące. Podobnie działają książeczki i pluszaki: raz są rekwizytem, raz towarzyszem zasypiania. Takie zabawki edukacyjne rozwijają wyobraźnię nie dlatego, że tak napisano na pudełku, tylko dlatego, że zostawiają miejsce na własny pomysł.

Ta różnica jest ważniejsza niż liczba funkcji wypisana na opakowaniu. Przeglądając zabawki dla 2 lat, sprawdzaj, ile dziecko ma tu do zrobienia samo. Im więcej zostaje po jego stronie, tym dłużej przedmiot zostaje w obiegu.

Nie znaczy to, że wszystko, co świeci i gra, jest złe. Zabawki interaktywne mają sens, gdy dźwięki są odpowiedzią na działanie dziecka, a nie całym przedstawieniem. Liczy się kierunek: czy maluch wywołuje efekt, czy tylko go ogląda.

Czasem problem jest odwrotny: za trudno albo za łatwo

Zabawka porzucona po minucie z płaczem to inna historia niż zabawka porzucona po dwóch dniach. Ta pierwsza jest za trudna — wymaga precyzji albo cierpliwości, których dwulatek jeszcze nie ma, więc kończy się złością. Klocki edukacyjne z drobnymi elementami, puzzle z kilkunastoma kawałkami czy gry pamięciowe typu memory trafiają zwykle do tej grupy: pamięć i cierpliwość potrzebne do czekania na swoją kolej przychodzą dopiero za rok, razem z podstawami logicznego myślenia. Nie ma sensu ćwiczyć na siłę, lepiej odłożyć zestaw na kilka miesięcy i wrócić.

Zabawka zignorowana od pierwszego dnia bywa z kolei za prosta. Dziecko ogarnia zasadę w minutę i nie ma po co wracać.

Zobacz także
Magiczny kubek z własnym nadrukiem – jak zaprojektować efektowny prezent?

Dobre dopasowanie mieści się pomiędzy: dziecko daje radę, ale musi się postarać. Wtedy przy okazji dzieje się cała reszta — ćwiczy się małą motorykę, słownictwo rośnie o kilka nowych słów tygodniowo, dwulatek zaczyna rozpoznawać kształty i nazywać kolory. To jest realny rozwój, nie hasło z opakowania. Ten obszar przesuwa się co kilka tygodni, dlatego zabawka trafiona w marcu może być za łatwa w czerwcu, a oznaczenie wiekowe producenta jest punktem wyjścia, nie odpowiedzią na wszystko.

Co zrobić zamiast kupowania kolejnej

Zacznij od tego, co już leży w pokoju. Jeśli dostępne jest wszystko naraz, dwulatek nie wybiera — chodzi między przedmiotami i nie zatrzymuje się przy żadnym. Schowanie połowy do szafy i wyjmowanie ich partiami zwykle przywraca zainteresowanie rzeczami, które od miesięcy uchodziły za nudne. Zabawka, której nie widać przez sześć tygodni, wraca jak nowa i nic nie kosztuje.

Druga rzecz: dwulatek chce robić to, co dorosły. Miska, łyżka, szmatka, koszyk z praniem — udział w domowej krzątaninie zajmuje go dłużej niż większość zabawek. Dziecko uczy się przy tym dokładnie tych rzeczy, których teraz potrzebuje, i czuje się bardziej samodzielny. Podobnie działa wyjście z domu: piasek w piaskownicy, kałuża i patyk podczas spacerów dają więcej niż niejeden zestaw z półki, bo obserwowanie świata i próbowanie na własną rękę jest tu całą zabawą. Dwulatki bawią się wtedy dłużej niż w domu.

Trzecia: kupuj rzadziej, ale trafniej. W sklepie internetowym łatwiej zawęzić wybór, jeśli kategorie są ułożone według wieku dziecka, a nie samego typu produktu — tak zbudowany jest Bajum, gdzie przy produkcie napisane jest, w jakim wieku się sprawdzi i co konkretnie ćwiczy. Przy takim opisie łatwiej ocenić, czy produkty z listy wpadną w obszar „daje radę, ale musi się postarać”, czy wylądują pod kanapą do końca tygodnia. Ta sama zasada działa, gdy szukasz prezentu dla cudzego dziecka.

Bo dwulatek rzadko potrzebuje więcej zabawek. Częściej potrzebuje kilku, które mają w sobie więcej niż jedną zagadkę.

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0