Aktualności

TuCzyTam

Historia "Tu Czy Tam" w Kamienicy 12 - Rozmowa z pomysłodawczynią Lucyną Brzezińską-Eluszkiewicz

Jak zaczęła się twoja przygoda z Kamienica 12 i TuCzyTam
 
To mogłaby być historia z amerykańskiego poradnika (ha, ha), ale takich nigdy nie czytywałam. 
Wiele lat temu, bezpośrednio po zakończeniu studiów (filologii polskiej), zaczęłam pisać doktorat, który poświęcony był z korespondencji sztuk, a ściślej sugestiom pikturalnych w poezji konkretnego okresu, czyli związkom słowa z obrazem. Ciąża i pierwsze dziecko, które okazało się przewlekle chore (co skutkowało kilkoma laty w domu lub szpitalu) spowodowały, iż zamiary te porzuciłam. Zainteresowań nigdy.
Stan zdrowia dziecka po latach udało się ustabilizować, ale nie czuła już, że powinnam wrócić do tamtego momentu z doktoratem. Na samym tytule nigdy mi nie zależało, lecz na pewnego rodzaju aktywności. "Pokręciłam się" zatem trochę wokół biznesu, który prowadził mąż, a ściślej mówiąc razem go prowadziliśmy. Gdy przyszedł duży kryzys, ten około 2009 roku, dużo rzeczy w działalności nam się zapadło, przez chwilę musiałam się zastanowić, co dalej z moją drogą zawodową, a właśnie rodziło się drugie dziecko. Tak się przez kilka lat zastanawiałam, poświęcając czas dzieciom i zdobywaniu kolejnych kwalifikacji, opartych raczej na moich zainteresowaniach niż rynkowym potrzebom. Kiedy nadszedł czas, by wrócić na rynek pracy zastanowiłam, się, co z tych puzzli swoich zainteresowań i umiejętności uda mi się złożyć. Wśród elementów do składania były już literatura, pedagogika (ze szczególnym naciskiem na pedagogikę twórczości), podejmowane przeze mnie kreatywne aktywności i zamiłowanie do szukania powiązań między słowem i obrazem w sztuce oraz ( a może przede wszystkim) rodzicielskie doświadczenie w łączącej różne dziedziny nauki w jedną całość edukacji (przetestowanej na żywych organizmach moich dzieci). I to jest ta "amerykańska recepta". Sposób na ułożenie tych "puzzli".
 
Czyli generalnie wszystko zaczęło się klarować właściwie w momencie kiedy już miałaś dziecko ?
 
Trzeba było sobie znaleźć nową ścieżkę. Pomyślałam, że skoro zawiodło to, co robiłam przez lata, w rodzinnym biznesie, coś, czego nie wykonywałam z przyjemności, tylko z tego powodu, że dawało nam pieniądze (a z czasem przestało dawać), po co oglądać się na  niepewne, raczej trzeba się obejrzeć za czymś, coś co będzie dawało (na pewno) satysfakcję. Chociaż owa satysfakcja zostanie, nawet jeśli finansowo coś pójdzie nie tak. {smiech}. Wierzyłam, w sens łączenia czytania z wielowymiarową edukacją (artystyczną i nie tylko) i za to chciałam się zabrać. Kombinowałam gdzie i jak, a już w międzyczasie konstytuowała się marka Kamienicy 12, widziałam jakieś plakaty, jakiś logotyp. Całe dorosłe życie spędziłam w centrum tego miasta, lubię je, chcę dla niego jak najlepiej.  Dlatego ucieszył mnie fakt istnienia w sercu miasta, w sąsiedztwie Wyspy Młyńskiej i Młynówki takiego miejsca jak Kamienica 12. . "Wygooglałam" to, co tam się dzieje lub w założeniu ma dziać i spróbowałam się skontaktować. W tym momencie już Kamienicę najmowała i prowadziła Spółdzielnia Socjalna Art Deco. Odezwałam się do nich, przedstawiłam pomysł, chyba w to uwierzyli, co do zasady są otwarci. Powiedzieli, aby spróbować, bo taka też była koncepcja pomysłodawców i inwestorów tego miejsca, inicjatorów  Fundacji 12 Kamienica.
Pierwsze Czytanie i Działanie, drugie... chwyciło. Nie było ani jednego spotkania, na które by nikt nie przyszedł. Nawet na początku, kiedy nikt nie wiedział nic o mnie i nie wiedział nic o formule tego spotkania. To daje wiarę w czytelnictwo. Pewnie trochę pomogła też "magia miejsca", fakt, że klienci lubili już koncepcję wizualną Kamienicy, to, co można w niej zjeść,  to jak swobodnie spędza się tu czas. Weszłam w to i postarałam się niczego nie zmarnować. Do tego stara szafa, którą zapełniłam bardzo dobrymi książkami, nazwana przeze mnie Szaflandią. To świat, w którym wszystko jest możliwe, ogranicza nas (lub nie) tylko wyobraźnia, poduszki i tkaniny mają jej i obecnym tam książkom tylko pomóc.
 
Zatem udało się Tobie zaciekawić właścicieli, najemców Kamienicy 12, a skąd miałaś pierwsze książki ?
 
Kilka książek, na sam początek, sponsorowali prowadzący lokal, część pochodziła z moich prywatnych zbiorów, a kolejna porcja od wydawców. Niektórzy z nich bardzo szybko dostrzegli i docenili moje działania.
Doświadczone osoby podpowiedziały, że powinny być zdjęcia, by świat wiedział, co tu się dzieje. To była cenna uwaga i zgadzała się z moim przekonaniem, że w dobie kultury obrazkowej książek trzeba bronić właśnie przez ich mariaż z obrazem. Fotografie na początku wykonywałam swoim telefonem, były takie sobie, ale i tak żałuję, że na facebooku umieszczałam je w postach, a nie albumach. Przepadły gdzieś na osi czasu. Obecnie, dużo lepsze fotografie, umieszczam w albumach, przetrwają. To jest o tyle ważne, że wszystkie albumy na profilu TuCzyTam mają pomóc, dzięki temu, że opisane w nich są tytuły książek, autorzy i ilustratorzy,  dać zaczyn, podpowiedź do stworzenia wartościowej rodzinnej biblioteczki.
 
 
Porozmawiajmy trochę o Tobie, jesteś osobą pełną pasji do książki do czytania i do tego działania, byłam oczywiście ze swoją córką na Twoich zajęciach i widziałam w Tobie te pasję i zarażasz i dorosłych i dzieci
 
Dziękuję. Raczej odbieram komunikaty, że to się podoba. Dobór książek, metod pracy, pomysłów na działanie... To miłe i motywujące. Staram się nie zawieść pokładanego we mnie zaufania, dużo czytam, starannie dobieram książki do zaprezentowania i z raczej nie powtarzam podejmowanych aktywności. Co tydzień inna książka, inny materiał plastyczny, kulinarny, czy muzyczny...
Dzieciom przychodzącym na zajęcia czasami przedstawiam książki jako mówiące do mnie. Maluchy najpierw się śmieją, a potem przekonują, że jest tak w istocie. Same odnajdują w nich inspirację.
 
Działasz już 4 lata to tych książek się trochę nazbierało i co teraz z tymi książkami można je gdzieś nadal nabyć pożyczyć?
 
Kiedy mieliśmy w Kamienicy 12 kawiarnię, czy restaurację, dostępność była nieprzerwana, szafa była otwarta to był swoisty kącik dla dzieci. Obecnie jest tak, że zbiory w naszej Szaflandii są dostępne raz w tygodniu, co środę, w oczekiwaniu na zajęcia Czytanie i Działanie i tuż po nich. Rodzice siadają z dziećmi na naszych kanapach lub fotelach i czytają.
Pracuję nad tą dostępnością, niebawem znów otworzy się tu restauracja (nowi najemcy części budynku), sama Fundacja 12 Kamienica też ma pewne plany, ale niech to będzie kiedyś niespodzianką.
 
Czy rodzice często proszę cię o pomoc w tym, aby polecieć im jakąś książkę dostosowana do wieku dziecka dostosowaną do jego zainteresowań
 
Tak zdarza się. Ślą emaile, pytają przez messenger. Zresztą na spotkaniach właśnie edukuję rodziców, zawsze staram się dodawać do książki jakąś historię. Mówię np., że to jest ten autor, który jeszcze to i tamto napisał, a to jest ilustratorka, którą znacie z książki x, wystawiała prace tu i tu...
Obserwuję spore i rosnące zainteresowanie książkami dla dzieci wśród dorosłych, z którymi się stykam (choć wiem, że badania poziomu czytelnictwa w naszym kraju tego nie potwierdzają).
Wynika to prawdopodobnie z faktu, że współczesne pozycje literatury dla najmłodszych powstają również z myślą o dorosłych. Ci mogą na przykład w ilustracjach znaleźć nawiązania do nurtów obecnych w szeroko pojmowanych sztukach wizualnych. W treściach znajdują pomoc w wychowaniu.  Prezentowane przeze mnie pozycje niejednokrotnie poruszają tematy trudne, jak samotne rodzicielstwo, problemy wśród rodzeństwa, czy rodziców, choroba, narodziny i poczęcie, śmierć, ekologia, równość płci, ras i narodów... Wszystko w sposób mądry, wyważony, a nie przesadnie dydaktyczny. Zdarza się często, że zabawny. Pewnie dlatego tak cenią je rodzice.  Fakt, że dobra książka to doskonały sposób na spędzenie czasu z dzieckiem, wspieranie jego rozwoju i budowanie relacji, doceniać szczególnie zdają się rodzice najmłodszych. Najwięcej osób (dużo więcej niż mogę przyjąć) zapisuje się na tematyczne zajęcia sensoryczne, gdzie tematy narzucają książki dla maluchów, w wieku poniemowlęcym (to moje sobotnie zajęcia). W środy zapraszam dzieci od 3. roku życia wzwyż, bo prezentuję wówczas pozycje nieco bardziej rozbudowane i twórcze aktywności nieco trudniejsze. Tu dzieci i rodziców jest mniej, a do tego (choć, ze względu na materię chętnie widziałabym tu nawet dzieci siedmio-, czy dziewięcioletnie), przychodzą najczęściej te w wieku 4-6 lat.
Obawiam się, że wynika to z faktu, że starsze dzieci zostawia się sam na sam z książką. To jest dobre, ale o jako jedyna forma kontaktu z książką odbiera dużym i małym radość wspólnego czytania. Lubię w swoich zajęciach to, że są międzypokoleniowe.
 
Jakie plany na najbliższą przyszłość?
 
Wciąż się uczę, wciąż mam nowe pomysły. Dotąd Czytanie i Działanie nie było tylko cyklem autorskich cotygodniowych działań promujących czytelnictwo. To również spotkania z najlepszymi autorami (takimi jak Justyna Bednarek, Michał Rusinek), warsztaty z uzdolnionymi i nagradzanymi ilustratorami (Robertem Romanowiczem, Janem Bajtlikiem, Agatą Królak, Joanną Bartosik, Dobrusią Rurańską...), koncerty dla rodzin, wystawy poświęcone znanym postaciom literatury dla dzieci (jak "Pippi Pończoszanka", czy "Kubuś Puchatek") połączone z interdyscyplinarnymi zabawami dla całych (niejednokrotnie licznie przybywających) rodzin. Niezwykle cieszy, to rodzinne, a kreatywne i inspirowane książkami spędzanie czasu w centrum naszego miasta. Mam nadzieję je utrzymać, a to będzie możliwe na tę skalę tylko z pomocą środków z Urzędu Miasta Bydgoszczy, na które Czytanie i Działanie niejednokrotnie mogło liczyć. Mam nadzieję, że w rozpoczynającym roku to się nie zmieni. Czas pokaże. Należy wierzyć, że się uda. Tak samo jak należy wierzyć, że kształtując Jasia  na czytelnika, kształtujemy Jana na myślącego obywatela.
 
Drodzy fani cyklu " Czytanie i działanie", macie teraz szansę docenić starania i trud autorki cyklu i zagłosować na nią w plebiscycie na osobowość roku w kategorii kultura
 
 

Kategorie: 

Więcej w tej kategorii

Interesują Was RELACJE MIĘDZY RODZEŃSTWEM? Interesuje Was PROCES TWÓRCZY? Poznajcie z nami kolejną...

Utwory stare, choć ich tłumaczenie na język polski to nowość. Brytyjska tradycja i angielski humor...

  A może tak wszechobecne w tym czasie DUCHY I DUSZKI wykorzystać do zmagań z trudnymi...