Z "Dziennika Taty" - Mamywsieci.pl
Teraz czytasz...
Z „Dziennika Taty”

Planer na Dobry Rok

Z „Dziennika Taty”

„(…) Gaszę światło i od razu się zaczyna.

I nie chodzi o to, że Tosia wstaje, podskakuje, zaczepia i wyrzuca zabawki. Nie! Chodzi o to, że zaczynam rozmyślać o tym, co było i co będzie.

Na przykład, że ostatnio niezbyt dobrze mi idzie w pracy i w przyszłości nie będę miał pieniędzy. I może nie starczyć na życie, na kredyt, na nianię.

A tu jeszcze Tosia zaczyna płakać. I muszę ją uspokajać. A nie jest to takie proste, bo przecież sam jestem zdenerwowany, przerażony, niepewny. I tak naprawdę to wolałbym, żeby to mnie ktoś tulił, pocieszał.

„Jesteś tatą, weź się w garść”, powtarzam sobie i przytulam córeczkę. Jej dotyk jest magiczny. Natychmiast zapominam o sobie, ogarnia mnie czułość i miłość. Wsadzam ją do łóżeczka, chwilę na nią patrzę i znów zapadam w ciemność, z której wyłania się strach. Uciekam więc w marzenia. Na przykład o wakacjach. Wyobrażam sobie plażę, morze, pyszne jedzenie. I właśnie biorę kąpiel w ślicznej, rozkosznie ciepłej, lazurowej wodzie, gdy znów rozlega się płacz.

„Jasna cholera! Czy ona naprawdę nie może spać?”, myślę i pełen niechęci pochylam się na łóżeczkiem. Staram się ją pocieszyć. Nie wychodzi mi to najlepiej, ale próbuję. A w głowie mam tylko, żeby już zasnęła, żebym mógł się położyć i włączyć telewizję. Cały już jestem w tym drugim pokoju, na kanapie, przed telewizorem, rozwalony jak basza.

A Tosia coraz głośniej płacze. I nic już nie pomaga, że głaszczę ją po rączce. No to zaczynam użalać się nad sobą. Że taki jestem biedny, zmęczony, nieszczęśliwy.

Ach, gdyby już zasnęła!

Gdyby zasnęła, wszystko zmieniłoby się diametralnie.

Ale ona, kurde, nie chce zasnąć. Jak na złość!

„Wróć do teraźniejszości”, powtarzam sobie, ale jest mi trudno, bo teraźniejszość to ten ciemny pokój i płacząca córka.

„Ale to przecież twoja córeczka. Twoja ukochana”, zaczynam myśleć i czuję, jak moje mięśnie powoli się rozluźniają. I Tosia się uspokaja. A nawet jeśli się nie uspokaja, to już mnie tak nie denerwuje. Bo teraz już rozumiem, że to dla niej siedzę w tym ciemnym pokoju. A siedzę po to, by jej pomóc zasnąć. Najdroższej!

I nie wypuszczam się już w podróż w czasie. Ani w przeszłość, ani w przyszłość.

Wsłuchuję się w jej oddech.

I powoli robi mi się dobrze, potem całkiem dobrze, a na końcu błogo.

Zasypiam.

A Tosia przeważnie zasypia za mną.

Gdy wychodzę z pokoju, spokojny, pokrzepiony drzemką, jestem pełen wdzięczności dla mojej córeczki, że uczy mnie życia w teraźniejszości. Bo do tej pory teraźniejszość zawsze mi jakoś umykała.

Zobacz także
Wspólny stół Reynolds

No bo tak: wracam z pracy, zmęczony, zniechęcony, i jedyne, o czym marzę, to położyć się na łóżku, popatrzeć w sufit, poczytać. Nogami jestem więc na schodach, ale przed oczami mam już łóżko, takie mięciutkie, takie przyjemne. Nogi pokonują kolejne stopnie, a ja czuję, jak moja głowa mości się na poduszce. Ręka naciska klamkę i…

– Tata!!! – Tosia pędzi na swoich małych nóżkach. I rzuca mi się na szyję. A potem daje buziaka i opowiada, jak było z nianią na spacerze. I pokazuje zbudowany z klocków dom. I tańczy nowy taniec.

Bardzo to miłe, cudowne nawet, więc na kilka minut zapominam o zmęczeniu, o marzeniach. Problem w tym, że powitanie dobiega końca i Tosia zaczyna mnie wciągać do kółka graniastego, do budowania statku, do jeżdżenia wózkiem.

„A ja przecież chciałem się położyć”, myślę wtedy i od razu czuję się zmęczony. I najchętniej bym uciekł. Tylko że nie mogę. Bo długo się nie widzieliśmy, bo ona się tak cieszy, że już jestem w domu.

No to udaję, że się bawię, ale tak naprawdę myślę tylko o tym, że ona niedługo pójdzie spać. Albo że przyjdzie Aga i mnie zmieni. Ale to się nie dzieje, więc robię się coraz bardziej zniechęcony, coraz bardziej zmęczony, coraz bardziej zły. I denerwują mnie te klocki, lale, misie.

– Może damy panu Tiku-tiku plastikową marchewkę? – słyszę nagle własny głos i jednocześnie czuję z ulgą, że potrzask się rozwiera.

Bo jestem już w teraźniejszości.

Bo zaczynam się bawić. Naprawdę. (…)”

Fragment książki ” Dziennik taty”, autor Tomasz Kwaśniewski

Jak oceniasz ten tekst?
Dobry
0
No, nie wiem
0
Świetny
0
Uwielbiam
0
Zwariowany
0
(c) 2012-2023 Ekomedia   |   wykonanie: BioBRND.pl