REKLAMA


REKLAMA

Moda i Design

Zwykły niezwykły sklep - Mularoom

Większość mieszkańców grodu nad Brdą pamięta czasy, kiedy to na zakupy (szczególnie po buty i odzież) wybierano się głównie do centrum miasta, w tym m.in. na ulicę... Dworcową. Obecnie  powracamy do tego, co było i chętniej wybieramy się na zakupy do sklepów, które mieszczą się poza wielkimi galeriami. Tak jest w przypadku Mularoom: już od progu widać, że nie jest to zwykły sklep.

 

Rozmowa z Izą Sinko - założycielką sklepu  Mularoom z modą dziecięcą - wprost od polskich projektantów.

 

Jak to zazwyczaj bywa z nowymi przedsięwzięciami : jest potrzeba - jest pomysł. Czy w Pani przypadku także tak było?

Dokładnie tak. W Bydgoszczy nie było takiego sklepu, w którym można by nabyć designerskie, oryginalne dziecięce ubrania od polskich projektantów. A sam pomysł był świadomą i przemyślaną decyzją: od stworzenia logo, poprzez wybranie lokalizacji, wystrój sklepu i oczywiście na doborze projektantów skończywszy. Tych zaczęłam szukać najpierw w internecie, ale potem wyruszyliśmy z moim partnerem oraz znajomymi w Polskę i zaczęliśmy szukać, a potem testować rzeczy projektantów.

Na czym polegało testowanie tych projektantów?

Bezpośrednio jeździłam do nich do szwalni, czy do domu, następnie pokazywali mi swoje show roomy i nie ukrywam, że wiele firm  tego testu nie przeszło ;) Za to zachwyciłam się Zombie Dash, Piu di ME, Tuss, Mouse in A house, i właśnie rzeczy tych projektantów można u mnie zakupić .

A skąd taka oryginalna nazwa?

Nazwa sklepu też nie jest przypadkowa; myślałam nad nią bardzo długo. MULA –  tak mówiliśmy na mamę i uznałam, że to jest to! Że to właśnie od tej nazwy warto zacząć, bo mama byłą osobą wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju, toteż chciałam tę wyjątkowość przenieść na ten sklep.

I udało się - jak widzę!

Myślę, że tak. Chociaż tak naprawdę, gdy mówiłam, że chcę otwierać stacjonarny sklep z odzieżą, wiele osób mi odradzało, bo przecież wszystko można  kupić w internecie! Oczywiście - można, ale sprzedaż internetowa ma jedną istotną wadę, szczególnie w przypadku ubrań bardziej zaawansowanych krawiecko - trzeba je po prostu przymierzyć. To jest cała frajda, szczególnie dla dzieci, które przecież uwielbiają się przebierać i często poprzez ubiór mogą wyrazić swój indywidualizm. Nietypowe printy, oryginalny design mogą niewątpliwie ten indywidualizm podkreślić. Radość z przebierania się można także było zauważyć podczas pierwszego pokazu mody, który organizowaliśmy wspólnie z kawiarnią Kogel Mogel. Promowaliśmy wówczas markę Zombie Dash, która charakteryzuje się tym, że może się w nią ubrać mama, tata i dziecko (lub dzieci)

A może też nastąpiła moda na modę?

Tak, i to na polską modę. Jesteśmy coraz bardziej świadomymi konsumentami, nie tylko myślimy o tym, co jemy, ale też zwracamy uwagę na to, co na siebie wkładamy i w co ubieramy nasze dzieci. Jakość i oryginalny projekt (o pochodzeniu, którego wiemy trochę więcej, niż z wszytej metki) stały się znacznie bardziej istotne. Zależy nam na tym, by wspierać polskich artystów i rzemieślników oraz być świadomym, jaką drogę przeszedł dany produkt, zanim wylądował w naszej szafie.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Tak naprawdę mam głowę pełną pomysłów, jeżdżę na targi mody i szukam inspiracji, nowych projektantów. Powiększam asortyment o czapki szaliki, rajstopy, torby dla mam etc. Cały czas poznaję potrzeby swoich klientów, aczkolwiek nie jest to łatwe, gdyż mam już dorosłą córkę – nie chodzę z nią do przedszkola, czy do szkoły. Za to moja Oliwia ma 19 lat i chodzi w spodniach Zombie Dash i to też jest bardzo fajne.

Rozmawiała Justyna Szulczewska

Sklep Mularoom mieści się przy ul. Dworcowej 38. Czeka tam na Was przyjemna atmosfera, wygodne fotele, słodycze dla dzieci, a przede wszystkim piękne ubrania!

 

SKLEP ONLINE

Kategorie: 

Więcej w tej kategorii

Rozmowa z Agnieszką Kalita Maciejczyk - projektantką, mamą dwóch dziewczynek i twórczynią marki...

LOOK made with love - to nowa marka typu slow, made in Poland… made with love… oraz made in...